Aryna Sabalenka sensacyjnie pożegnała się z turniejem Italian Open już w trzeciej rundzie. Liderka światowego rankingu przegrała 6:2, 3:6, 5:7 z zajmującą 27. miejsce w zestawieniu WTA Soraną Cirsteą. Po zakończeniu spotkania Białorusinka przyznała, że jej ciało odmówiło posłuszeństwa w kluczowych momentach rywalizacji na rzymskich kortach.
Czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa świetnie zaczęła mecz, ale z czasem straciła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Mimo prowadzenia z przełamaniem w drugim secie, nie zdołała zatrzymać 36-letniej Rumunki. Sabalenka otwarcie przyznała, że od początku do końca nie grała na swoim optymalnym poziomie, a jej dyspozycja fizyczna drastycznie spadła po obiecującym otwarciu. To kolejna bolesna porażka zawodniczki, która niedawno odpadła w ćwierćfinale w Madrycie.
Problemy zdrowotne gwiazdy
Podczas konferencji prasowej Sabalenka doprecyzowała, co dokładnie dolegało jej podczas walki w Rzymie. Problemem okazał się dolny odcinek pleców połączony z biodrem, co skutecznie ograniczało pełną rotację przy uderzeniach. Tenisistka zapowiedziała, że teraz skupi się na regeneracji i odpoczynku, aby uporać się z bólem. Podkreśliła również klasę swojej rywalki, która po zakończeniu obecnego sezonu planuje przejść na sportową emeryturę.
Sorana Cirstea nie kryła satysfakcji z pokonania numeru jeden światowego tenisa, choć unikała nazywania tego sukcesu najważniejszym w karierze. Rumunka zaznaczyła, że kluczem do zwycięstwa była konsekwentna realizacja planu taktycznego i wysoki poziom gry w dwóch ostatnich setach. Sabalenka, mimo rozczarowania wynikiem, z szacunkiem wypowiedziała się o waleczności przeciwniczki, życząc jej udanego zakończenia profesjonalnej kariery na światowych kortach.
