Prezes Rennes Arnaud Pouille potwierdził, że Habib Beye zażądał odejścia z klubu tuż po dotkliwej porażce 0:3 z Marsylią w Pucharze Francji. Szkoleniowiec został już oficjalnie zastąpiony przez Francka Haise.
Sytuacja w Rennes nabrała tempa w ubiegłym tygodniu, gdy klub ogłosił rozpoczęcie procedury przeciwko Senegalczykowi. Choć początkowo unikano jasnych deklaracji o zwolnieniu, Pouille wyjaśnił teraz, że kontrakt z Beye został rozwiązany, a powody tej decyzji zawarto w oficjalnym piśmie do trenera. Były prawy obrońca nie zamierza jednak długo odpoczywać od pracy. Wszystko wskazuje na to, że Beye podpisze umowę z Marsylią, gdzie ma zająć miejsce Roberto De Zerbiego, który opuścił zespół ze Stade Velodrome.
Prezes Pouille nie krył zdziwienia postawą szkoleniowca, który zgłosił chęć odejścia dzień po kompromitacji w krajowym pucharze. Moment wybrany przez Beye jest dla władz klubu niezrozumiały, ponieważ drużyna znajdowała się wtedy zaledwie cztery dni przed zamknięciem okna transferowego. Pouille przyznał, że choć w futbolu trudno o zaskoczenia, to nagła rezygnacja trenera w tak kluczowym czasie jest dziwna. Cały pion sportowy pracował nad wzmocnieniami, podczas gdy lider projektu postanowił nagle porzucić swoje dotychczasowe obowiązki.
Nowym trenerem Rennes jest Franck Haise, który pozostawał bez pracy od grudnia po zakończeniu przygody w Nicei. Były menedżer Lens został zaprezentowany mediom w środę i ma natychmiast przejąć stery w zespole. Pouille liczy, że doświadczony szkoleniowiec uspokoi nastroje po burzliwym rozstaniu z poprzednikiem. Klub zamknął już etap współpracy z Beye, skupiając się na nowym otwarciu pod wodzą Haise, który ma odbudować pozycję drużyny po ostatnich zawirowaniach kadrowych i bolesnej porażce w Marsylii.
