Max Verstappen wyrasta na centralną postać letniej przerwy w Formule 1, dzieląc się szczerymi przemyśleniami na temat swojej przyszłości w Red Bullu. Jak donoszą media, Holender nie ukrywa frustracji obecną sytuacją zespołu i nowymi regulacjami.
Sytuacja w Red Bullu jest daleka od ideału, a zespół udaje się na przerwę letnią bez ani jednego zwycięstwa na koncie i dopiero na czwartym miejscu w klasyfikacji. Podwozie RB22 nie spełnia oczekiwań, będąc wyjątkowo trudnym w prowadzeniu i ustawieniu. Choć jednostka napędowa Red Bull-Ford Powertrains spisuje się powyżej oczekiwań, przepisy ADUO blokują możliwość jej dalszego ulepszania. To wszystko sprawia, że narastają spekulacje o aktywacji klauzul odejścia w kontrakcie Verstappena, który obowiązuje do 2028 roku.
Rozczarowanie regulacjami i walka o powrót na szczyt
Verstappen otwarcie przyznaje, że obecny stan techniczny sportu mu nie odpowiada, co stawia go w trudnej sytuacji psychicznej. Porównuje swoje położenie do Fernando Alonso z Aston Martina, zauważając, że w wieku 28 lat ma inną perspektywę niż 45-letni weteran. Mimo że Holender czuje się dobrze w zespole, który traktuje jak drugą rodzinę, nie ukrywa, że jazda bolidem, który nie daje mu satysfakcji, jest ogromnym wyzwaniem dla prawdziwego wyścigowca.
„Oczywiście mam 28 lat, więc to trochę inna sytuacja. Mogę bez problemu przestać, to nie jest kłopot, ale kocham wyścigi i po prostu staram się radzić sobie z tym, co mamy, mimo że to, co mamy w tej chwili, nie jest tym, co lubię” – przyznał Max Verstappen. Kierowca podkreśla, że skupia się na wyciśnięciu maksimum z samochodu, co samo w sobie jest skomplikowane. Po trudnym weekendzie na Węgrzech, gdzie zajął drugie miejsce, widzi jednak trend wzrostowy formy zespołu.
