Real Madryt zremisował 2:2 z Fiorentiną w towarzyskim spotkaniu rozegranym w Klagenfurcie. Zespół prowadzony przez Jose Mourinho roztrwonił dwubramkową przewagę, co obnażyło braki w strukturze defensywnej hiszpańskiego giganta.
Mecz na Worthersee Stadion zaczął się idealnie dla Królewskich. Już w 12. minucie Endrick wykorzystał podanie Marca Carrerasa, ograł Lucę Ranieriego i pokonał Davida de Geę, który tym razem stał w bramce ekipy. Gdy w 24. minucie Alexis Ciria podwyższył na 2:0 po asyście Eduardo Camavingi, wydawało się, że losy rywalizacji są rozstrzygnięte. Fiorentina zdołała jednak odpowiedzieć jeszcze przed przerwą za sprawą Roberto Piccoliego, który wykończył akcję Alexa Jimeneza.
Problemy Realu Madryt i wielki powrót Fiorentiny
Po zmianie stron na boisku zameldował się Moise Kean, który potrzebował zaledwie dwóch minut, aby doprowadzić do wyrównania strzałem głową. Drużyna Fabio Grosso, która w poprzednim sezonie ledwo uniknęła spadku, w drugiej połowie zdominowała Real Madryt, wykorzystując zbyt duże luki w obronie rywali. Bliski przechylenia szali zwycięstwa na stronę Fiorentiny był ponownie Kean, jednak jego groźne uderzenie w końcówce meczu zdołał sparować Andrij Łunin.
Dla kibiców Realu Madryt istotnym wydarzeniem był debiut Denzela Dumfriesa. Były prawy obrońca Interu Mediolan, który dołączył do klubu tego lata, po raz pierwszy wybiegł w podstawowym składzie Los Blancos. Na murawie pojawili się także Trent Alexander-Arnold oraz Arda Güler, którego strzał z rzutu wolnego z trudem obronił De Gea. Choć wynik w meczu towarzyskim jest sprawą drugorzędną, postawa defensywy Realu Madryt daje Jose Mourinho sporo materiału do analizy przed startem sezonu.
