Daniił Miedwiediew wyrasta na jednego z najbardziej pragmatycznych graczy w tourze, otwarcie przyznając, co stanowi dla niego większą wartość. Rosjanin, który spędził 16 tygodni na szczycie rankingu ATP w 2022 roku, obecnie zajmuje dziewiątą lokatę i traci do liderującego Jannika Sinnera blisko 10 tysięcy punktów. Mimo ogromnego dystansu do czołówki, tenisista nie traci wiary w swoje możliwości, choć jego priorytety uległy wyraźnej zmianie.
W rozmowie z mediami Miedwiediew podkreślił, że choć powrót na szczyt jest matematycznie możliwy dla każdego, to ranking zawsze pozostaje kwestią drugorzędną. Jego zdaniem kluczem do sukcesu jest regularność, której ostatnio mu brakowało, zwłaszcza w porównaniu do dominujących Sinnera i Alcaraza. Rosjanin zauważa, że wystarczy poprawić kilka elementów gry i unikać porażek w pierwszych rundach, aby błyskawicznie piąć się w górę zestawienia, jednak to nie punkty rozpalają jego wyobraźnię.
Wielki Szlem ponad wszystko
Dla Miedwiediewa sprawa jest oczywista: triumf w turnieju wielkoszlemowym ma znacznie większą wagę niż samo przodownictwo w rankingu. „Myślę, że Wielki Szlem to wyższe osiągnięcie. Kiedy wygrywasz taki turniej w danym roku, już aspirujesz do bycia numerem jeden” – przyznał wprost były mistrz US Open. Według niego 2000 punktów za zwycięstwo w majorze to potężny zastrzyk, który zazwyczaj idzie w parze z dobrą formą w pozostałych startach, co sam udowodnił po sukcesie w Nowym Jorku.
Mimo że Rosjanin docenia ranking jako wskaźnik formy z ostatnich 52 tygodni, to właśnie wielkie tytuły definiują dla niego sportową wielkość. „Dla mnie ranking jest drugorzędny, ale pokazuje, jak dobrze grałeś przez ostatnie 52 tygodnie i jest to wielkie osiągnięcie, jeśli uda ci się grać lepiej niż wszyscy inni faceci na świecie w tym czasie” – podsumował Miedwiediew. Obecnie skupia się na odzyskaniu stabilizacji, by ponownie rzucić wyzwanie najsilniejszym rywalom w najważniejszych imprezach sezonu.
