Serena Williams walczy z czasem, by wystąpić w turnieju deblowym u boku swojej siostry Venus. Kontuzja kolana, której doznała podczas przegranego meczu singlowego z Mayą Joint, postawiła pod znakiem zapytania dalszy udział 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej w tegorocznym Wimbledonie.
Amerykańska tenisistka przyznała w mediach społecznościowych, że urazu nabawiła się pod koniec pierwszego seta starcia z Australijką. „Naciągnęłam kolano, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być gotową na debel z Venus Williams” – napisała zawodniczka po porażce 3:6, 7:6, 3:6. Mimo że rywalizacja deblowa już ruszyła, nazwiska sióstr Williams nie znalazły się w planie gier na piątek, 3 lipca. Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że organizatorzy zazwyczaj rygorystycznie przestrzegają harmonogramu, by zdążyć z turniejem w dwa tygodnie.
Wyjątkowe traktowanie gwiazdy na londyńskich kortach
Dyrektor turnieju Jamie Baker zdecydował się na rzadki gest i pozwolił Serenie na dłuższą przerwę, by mogła ocenić swój stan zdrowia. Baker podkreślił, że oficjalne ramy czasowe są jedynie wytycznymi, a nie sztywnymi regułami, których nie można nagiąć w szczególnych przypadkach. „Dajemy jej tyle czasu, ile tylko możemy. Oczywiście chcemy, żeby zagrała, jeśli to tylko możliwe” – przyznał Baker podczas konferencji prasowej. Zaznaczył przy tym, że takie ustępstwo nie zagrozi terminowemu zakończeniu całych zawodów.
Decyzja o wstrzymaniu się z wycofaniem Amerykanek z drabinki wynika z ogromnego zainteresowania kibiców. Baker sugeruje, że jeśli siostry Williams ostatecznie pojawią się na korcie, ich mecz zostanie rozegrany na jednej z głównych aren ze względów bezpieczeństwa i logistyki. „Serena i Venus to wielkie globalne gwiazdy, jest mnóstwo ludzi, którzy chcą je zobaczyć” – dodał dyrektor. Byłby to ich pierwszy wspólny występ w deblu na Wimbledonie od 2016 roku, kiedy to sięgnęły po swój szósty tytuł w Londynie.
