Eric Djemba-Djemba wyrasta na postać, która rzuca nowe światło na rządy Alexa Fergusona w Manchesterze United. Były pomocnik reprezentacji Kamerunu w szczerej rozmowie wspomina, jak legendarny Szkot wpłynął na jego losy. To nie była zwykła współpraca, ale relacja oparta na ogromnej presji i specyficznym podejściu do zawodnika. Ferguson osobiście obserwował piłkarza podczas meczu w Nantes, co stało się początkiem wielkiej zmiany w życiu sportowca.
Kulisy transferu i twarda szkoła na Old Trafford
Djemba-Djemba przyznaje, że o transferze do Anglii dowiedział się w nietypowy sposób. Po finale Pucharu Konfederacji w 2003 roku podszedł do niego Fabien Barthez i oznajmił, że od przyszłego sezonu będą kolegami z drużyny. Wcześniej zawodnik nie miał pojęcia o zainteresowaniu ze strony Manchesteru United, mimo że na trybunach pojawiał się sam Ferguson. Szkot po jednym ze spotkań uścisnął mu dłoń i rzucił krótkie „dobra robota”, nie zdradzając swoich planów transferowych.
Pobyt w Manchesterze United był dla Kameruńczyka brutalnym zderzeniem z rzeczywistością wielkiego futbolu. Ferguson wymagał perfekcji, ponieważ fani klubu nie akceptowali zwycięstw w brzydkim stylu. Djemba-Djemba podkreśla, że na Old Trafford nie było miejsca na naukę podstaw, a każdy błąd mógł kosztować bardzo wiele. Trener, znany z wybuchowego temperamentu, poza boiskiem okazywał się jednak osobą niezwykle pomocną, potrafiącą znaleźć rozwiązanie każdego życiowego problemu swojego podopiecznego.
Porównując Fergusona do swojego poprzedniego trenera z Nantes, Raynalda Denoueixa, piłkarz wskazuje na ogromne różnice w podejściu do błędów. Denoueix pełnił rolę edukatora, który dawał zawodnikom kolejne szanse i spokojnie analizował pomyłki dopiero po meczu. W Manchesterze United panowały inne zasady, a Ferguson rekrutował tylko tych, którzy posiadali już konkretne atuty. Djemba-Djemba nie żałuje jednak tego kroku, bo to właśnie tam poznał prawdziwy futbol o najwyższej intensywności.
