Atletico Madryt zremisowało 3:3 z Club Brugge w wyjazdowym meczu fazy play-off Ligi Mistrzów. Zespół Diego Simeone dwukrotnie marnował prowadzenie na Jan Breydelstadion.
Goście z Madrytu chcieli zmazać plamę po ligowej porażce z Rayo Vallecano i zaczęli spotkanie z dużą pewnością siebie. Już w 8. minucie sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką w polu karnym, który na gola zamienił Julian Alvarez. Tuż przed przerwą Atletico podwyższyło wynik. Po dośrodkowaniu Alvareza z rzutu rożnego piłkę przedłużył Antoine Griezmann, a Ademola Lookman z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. Hiszpanie schodzili do szatni z bezpieczną, dwubramkową przewagą.
Obraz gry uległ zmianie po przerwie, gdy Club Brugge rzucił się do odrabiania strat. Najpierw Raphael Onyedika wykorzystał dobitkę po interwencji Jana Oblaka, a chwilę później Nicolo Tresoldi doprowadził do wyrównania po podaniu Mamadou Diakhona. Atletico zdołało jeszcze raz wyjść na prowadzenie w 79. minucie. Po zagraniu Marcosa Llorente piłkę do własnej bramki skierował Joel Ordonez. Gospodarze odpowiedzieli jednak trafieniem Christosa Tziolisa, który ustalił wynik tego emocjonującego starcia na 3:3.
Mimo frustracji wynikającej z utraty prowadzenia, Atletico Madryt pozostaje faworytem do awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Drużyna Diego Simeone potrzebuje zwycięstwa w rewanżu, który odbędzie się w najbliższy wtorek na stadionie Riyadh Air Metropolitano. Remis w Belgii stawia ich w niezłej sytuacji przed własną publicznością, choć styl, w jakim stracili trzy gole w drugiej połowie, budzi niepokój sztabu szkoleniowego. O wszystkim zadecyduje drugie spotkanie w stolicy Hiszpanii.
