Koniec z plotkami transferowymi? Padła jasna deklaracja: „Czas na zmianę”

Roman PiechRoman Piech
11 sierpnia 2026 12:01
Koniec z plotkami transferowymi? Padła jasna deklaracja: „Czas na zmianę”

Fabrizio Romano, najbardziej rozpoznawalny na świecie dziennikarz zajmujący się rynkiem transferowym, opublikował na LinkedInie wpis, który zaskoczył kibiców i branżę sportową. Włoch zapowiedział, że po zamknięciu obecnego okna transferowego jego dotychczasowy sposób pracy się skończy.

W opublikowanym wpisie dziennikarz stwierdził wprost:

"Prawdopodobnie nie będę kontynuował pracy w branży transferowej w taki sposób, jak robię to obecnie, przez dłuższy czas" – napisał Romano, dodając: "Nadszedł czas na zmianę podejścia, spojrzenia, ale to będzie inny temat wkrótce, po zamknięciu okna transferowego".

REKLAMA

Romano to twórca słynnego hasła „Here we go!”, które od lat funkcjonuje w internecie jako nieformalny sygnał potwierdzający sfinalizowanie transferu piłkarskiego. Włoski dziennikarz ma dziesiątki milionów obserwujących w mediach społecznościowych, współpracuje m.in. z brytyjskim The Guardian i amerykańską stacją CBS Sports, a kluby regularnie angażują go do oficjalnych materiałów prezentujących nowych zawodników.

Zapowiedź zmiany podejścia pojawia się w momencie, gdy pozycja Romano jest mocno dyskutowana. W ostatnich tygodniach dziennikarz był krytykowany m.in. przez niemieckiego reportera Floriana Plettenberga w związku ze sporną informacją o transferze Yana Diomande z RB Lipsk do Realu Madryt – transfer ostatecznie nie doszedł do skutku, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Romano tłumaczył się z sytuacji, wskazując, że kluby miały porozumienie ustne, które później się rozpadło.

Do tego doszły też wcześniejsze zarzuty ze strony duńskiego portalu Tipsbladet, sugerujące, że część relacjonowanych przez Romano informacji mogła mieć podłoże komercyjne – jakoby kluby i agenci mieli płacić za wzmianki w jego newsach. Romano wielokrotnie temu zaprzeczał, podkreślając, że nie sprzedaje fake newsów, a jedynie relacjonuje to, co faktycznie dzieje się na rynku.

Na razie Romano nie zdradził, na czym konkretnie ma polegać zapowiadana zmiana. To otwiera pole do spekulacji: część komentatorów wskazuje na możliwe ograniczenie liczby publikowanych informacji i większy nacisk na ich weryfikację, inni sugerują szerszą zmianę modelu pracy czy współpracy z mediami.

(rp)

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!