George Russell wyrasta na głównego faworyta do zwycięstwa w Japonii po tym, jak zajął pierwsze miejsce w treningu na torze Suzuka. Lider klasyfikacji generalnej wyprzedził swojego kolegę z zespołu, Kimiego Antonelliego, o zaledwie 0,026 sekundy. Mercedes kontynuuje swoją dominację w nowej erze Formuły 1, nie dając rywalom większych szans na nawiązanie walki w początkowej fazie weekendu.
Walka o najlepszy czas rozegrała się na miękkich oponach Pirelli. Antonelli, który dwa tygodnie temu w Szanghaju został drugim najmłodszym zwycięzcą wyścigu w historii, przez moment prowadził w tabeli z wynikiem 1:31.692. Russell odpowiedział jednak błyskawicznie. Mimo wyjazdu poza tor w zakręcie Spoon, Brytyjczyk zdołał wykręcić czas 1:31.666, co pozwoliło mu odzyskać fotel lidera i utrzymać go do samego końca porannej sesji.
Problemy gigantów i kolizja na torze
Lando Norris z McLarena zajął trzecie miejsce ze stratą 0,132 sekundy, choć początek sesji poświęcił na testy aerodynamiczne. Znacznie gorzej wypadli kierowcy Ferrari i Red Bulla. Charles Leclerc i Lewis Hamilton stracili do lidera około trzech dziesiątych sekundy, zajmując odpowiednio piątą i szóstą lokatę. Max Verstappen musiał zadowolić się dopiero siódmym czasem, tracąc do Russella blisko 0,8 sekundy, co zwiastuje trudny weekend dla stajni z Milton Keynes.
Sesja nie obyła się bez incydentów, a w roli głównej wystąpił Alex Albon. Kierowca Williamsa najpierw uderzył w barierę w sekcji Degner po utracie panowania nad tyłem auta, a później zderzył się z Sergio Perezem w szykanie. Meksykanin, reprezentujący barwy Cadillaca, naraził się wcześniej także Russellowi za blokowanie na szybkim kółku. Na samym końcu stawki uplasowali się kierowcy Aston Martina, którzy zmagają się z poważnymi problemami z niezawodnością silników Hondy.
