Iga Świątek, Coco Gauff i Amanda Anisimova zabrały głos w sprawie propozycji wprowadzenia meczów do trzech wygranych setów w kobiecym tenisie. Dyskusję wywołał dyrektor Australian Open, Craig Tiley.
Craig Tiley zaproponował, aby od ćwierćfinałów turniejów wielkoszlemowych tenisistki rywalizowały w formacie best-of-five, podobnie jak mężczyźni. Jego zdaniem wiele spotkań w decydujących fazach zyskałoby na atrakcyjności, gdyby trwały dłużej. Szef australijskiego szlema chce wpisać ten temat do agendy i rozpocząć rozmowy z zawodniczkami. Podkreśla, że niektóre mecze w ostatnich rundach byłyby fascynujące, gdyby dano zawodniczkom szansę na dłuższą walkę na korcie. Tiley przyznaje jednak, że nie zna jeszcze opinii samych zainteresowanych w tej kwestii.
Iga Świątek podchodzi do pomysłu sceptycznie, zauważając, że dzisiejszy świat przyspiesza i tak długie mecze mogą nie mieć sensu. Polka obawia się o utrzymanie wysokiej jakości gry przez całe spotkanie, choć przyznaje, że jej wytrzymałość mogłaby być atutem. Liderka rankingu nigdy nie grała tak długiego pojedynku i nie wie, jak zareagowałoby jej ciało. Zwraca też uwagę na konieczność całkowitej zmiany planowania sezonu i przygotowań fizycznych. Dodatkowo Świątek przewiduje, że taka zmiana wywołałaby mnóstwo nowych pytań dotyczących harmonogramu turniejów.
Coco Gauff uważa, że fizycznie podołałaby takiemu wyzwaniu, ale zastanawia się, czy faktycznie tego chce. Amerykanka patrzy na sprawę z perspektywy kibica i twierdzi, że oglądanie meczów do trzech wygranych setów u obu płci mogłoby być po prostu zbyt męczące. Jeszcze ostrzej wypowiada się Amanda Anisimova, nazywając propozycję szaloną zmianą. Tenisistka podkreśla, że kobiecy organizm mógłby bardzo ucierpieć pod względem fizycznym. Anisimova jednoznacznie deklaruje, że woli pozostać przy obecnym formacie, który towarzyszy zawodniczkom od zawsze.
