Choć właściciel Pogoni Szczecin uregulował znaczną część klubowego zadłużenia, kibice Dumy Pomorza liczący na głośne transfery tego lata mogą poczuć się mocno rozczarowani — budżet na nowy sezon ma być aż o 30 procent niższy niż obecny.
Serce problemu bije w miejscu, w którym kibice widzą wyłącznie sukcesy — na murawie. Choć boisko Pogoni było wielokrotnie uznawane za najlepsze w polskiej lidze, jego utrzymanie generuje koszty, które zaskoczyły nawet nowego właściciela – informuje dziennikarz Piotr Koźmiński. Haditaghi konsekwentnie stawia na budowanie klubu w oparciu o zdrowe finanse — i właśnie przez ten pryzmat należy patrzeć na obecną sytuację Dumy Pomorza.
Z informacji przekazanych przez Koźmińskiego wynika, iż z kalkulacji klubu oraz przeprowadzonych audytów wyłania się konkretny obraz: roczny koszt utrzymania stadionu sięga około 18 milionów złotych. W tej kwocie mieszczą się wydatki na murawę i jej podgrzewanie, obsługę pozostałych sześciu boisk, a także siedmioosobową ekipę odpowiedzialną za ich stan. Samo ogrzewanie i pielęgnacja murawy przez trzy zimowe miesiące pochłonęły 1,6 miliona złotych, a całoroczne utrzymanie kompleksu boisk to dodatkowe 1,8 miliona.
Każde domowe spotkanie ligowe kosztuje klub szacunkowo milion złotych. Pogoń otrzymuje wprawdzie 4,5 miliona złotych rocznego wsparcia, jednak jednocześnie ponosi pełną finansową odpowiedzialność za funkcjonowanie obiektu — różnica między dotacją a faktycznymi kosztami jest więc ogromna.
Te liczby bezpośrednio przekładają się na plany kadrowe przed nowym sezonem. Jak informuje Koźmiński, budżet Pogoni na nadchodzące rozgrywki zostanie okrojony o 30 procent względem aktualnego. Transfery nie są wykluczone, jednak wszelkie marzenia o spektakularnych i kosztownych wzmocnieniach należy odłożyć na bok. W klubie panuje przekonanie, że obecna kadra — uzupełniona o Patryka Dziczka, wracającego po kontuzji Rajmunda Molnara oraz Acostę, który od pierwszego dnia uczestniczy w przygotowaniach — prezentuje się całkiem przyzwoicie.
Obraz finansowy Pogoni jeszcze bardziej skomplikowała sytuacja sponsorska, którą na platformie X opisał szczeciński dziennikarz Daniel Trzepacz. Wskazał on, że Zondacrypto zajmowała wysoką pozycję w hierarchii sponsorów klubu, a brak jej wpływów przez pół roku odcisnął poważne piętno na budżecie. Co więcej, jeszcze dwa tygodnie temu jeden z większych partnerów zalegał z płatnościami, a podobna sytuacja dotyczyła kilku mniejszych sponsorów.
Trzepacz przyznał wprost, że wielu kibiców liczyło na finansowe eldorado po uregulowaniu lwiej części zadłużenia — tymczasem rzeczywistość okazała się znacznie bardziej prozaiczna. Ostateczny kształt drużyny na start sezonu pokaże przyszłość, jednak wydaje się, iż tego lata trudno jest wyczekiwać w Szczecinie transferów, o jakich będzie się mówiło w całej Polsce, a nawet i poza jej granicami (jak miało to miejsce w przypadku Greenwooda czy Mendy'ego).
