Omar Abdulkadir Artan miał przejść do historii jako pierwszy Somalijczyk sędziujący na Mistrzostwach Świata. Zamiast tego wrócił do Stambułu bez możliwości wzięcia udziału w turnieju. Co się dokładnie wydarzyło i dlaczego sprawa wywołała tyle emocji?
Artan urodził się w Mogadiszu w 1992 roku i uzyskał status sędziego FIFA w 2018 roku. To jeden z najlepiej ocenianych arbitrów na kontynencie afrykańskim. W 2025 roku został wybrany sędzią roku przez Konfederację Piłki Nożnej Afryki (CAF), a wcześniej przeszedł do historii jako pierwszy Somalijczyk sędziujący finał Ligi Mistrzów CAF. W styczniu 2024 roku jako pierwszy Somalijczyk prowadził mecz na Pucharze Narodów Afryki.
Jego nominacja na MŚ 2026 była prawdziwym symbolem — dowodem na to, że Somalia, kraj naznaczony przez dekady konfliktu i niestabilności, może wychować sportowców i sędziów na najwyższym poziomie. Prezydent Somalii Hassan Sheikh Mohamud chwalił Artana jeszcze w kwietniu, nazywając go "symbolem inspiracji dla nowego pokolenia Somalijczyków".
6 czerwca Artan wylądował na lotnisku Miami International Airport — i nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych. Według oświadczenia amerykańskiej Straży Granicznej (CBP), sędzia po wylądowaniu przeszedł dodatkową kontrolę, "rutynową część procedury weryfikacyjnej", a po jej zakończeniu został uznany za osobę niedopuszczalną ze względu na "obawy związane z weryfikacją" (ang. vetting concerns).
Co istotne, Artan posiadał ważną wizę wjazdową do USA — co oznacza, że wizę mu wcześniej przyznano, a odmowa wjazdu nastąpiła dopiero na miejscu, przy granicy. Szczegółowych powodów odmowy władze nie podały.
Somalia jest jednym z 39 krajów objętych zakazem podróży wprowadzonym przez administrację Donalda Trumpa. Obywatele tych krajów automatycznie poddawani są znacznie bardziej szczegółowej kontroli przy wjeździe do USA. Artan przyleciał z Stambułu — po odmowie wjazdu tam też wrócił.
Reakcja FIFA była chłodna i mocno formalna. Organizacja potwierdziła, że Artan "nie będzie mógł trenować ani sędziować na Mistrzostwach Świata FIFA 2026 po odmowie wjazdu do Stanów Zjednoczonych".
Co ciekawe, jeszcze kilka dni wcześniej anonimowy przedstawiciel FIFA zapewniał, że "kwestie wizowe Artana zostały w pełni rozwiązane" — co sprawia, że odmowa wjazdu na granicy jest tym bardziej zaskakująca i frustrująca dla środowiska piłkarskiego.
Federacja zaznaczyła też wyraźnie, że nie zamierza walczyć o zmianę decyzji:
"FIFA nie jest zaangażowana w procesy imigracyjne kraju gospodarza, w tym w wydawanie wiz, i została poinformowana przez władze, że status pana Artana nie zostanie zmieniony w chwili obecnej. Zgodnie z poprzednimi turniejami FIFA, to rząd kraju gospodarza ostatecznie decyduje, kto otrzymuje wizę i kto jest wpuszczany do kraju."
Na razie nie wiadomo, czy zastąpi ktoś Artana, czy po prostu FIFA przetasuje obsadę meczów — przydziały sędziów ogłaszane są bowiem dopiero 24–48 godzin przed meczem.
W swoim oświadczeniu Artan napisał:
"Pomimo okoliczności jestem w pozytywnym nastroju i skupiam się na kolejnych wyzwaniach w mojej karierze sędziowskiej. Chciałbym podziękować FIFA i CAF za wsparcie i obiecuję utrzymywać mój poziom. Dziękuję rodzinie piłkarskiej za wiadomości i życzę kolegom jak największych sukcesów podczas Mistrzostw Świata — czekam na powrót do nich przy kolejnych turniejach."
Przypadek somalijskiego sędziego to najgłośniejszy, ale nie jedyny przykład problemów z travel banem podczas tego turnieju. Irańska drużyna piłkarska doświadczyła poważnych opóźnień wizowych i zgodę na wjazd do USA otrzymała dosłownie dzień przed swoim pierwszym meczem.
Napięcia wokół wiz trwają od miesięcy. Jeszcze przed turniejem Irańska Federacja Piłkarska zbojkotowała losowanie grup do MŚ, które odbyło się w Waszyngtonie, bo USA odmówiły wiz wielu czołowym irańskim działaczom — w tym prezesowi federacji, który zasiada też w komitetach FIFA.
Organizacja turnieju w USA była od początku obarczona ryzykiem związanym z restrykcyjną polityką imigracyjną administracji Trumpa. Jeszcze w 2017 roku, gdy USA starały się o prawo do organizacji MŚ, sam szef FIFA Gianni Infantino ostrzegał, że travel ban może zagrozić tym planom, mówiąc:
"Oczywiste jest, że każda drużyna, wraz z kibicami i działaczami, która zakwalifikuje się na Mistrzostwa Świata, musi mieć dostęp do kraju — inaczej nie ma Mistrzostw Świata."
W przypadku Artana ta zasada zawiodła. Człowiek, który sędziował finały kontynentalnych rozgrywek, zdobył tytuł najlepszego arbitra Afryki i miał zapisać się w historii jako pierwszy Somalijczyk na mundialu — wrócił do domu.

