Franck Haise wrócił na Allianz Riviera jako trener Rennes i przekonał się, że fani OGC Nice nie zapomnieli mu okoliczności odejścia. Atmosfera podczas niedzielnego meczu była gęsta od nienawiści. Kibice przygotowali specjalną oprawę wymierzoną bezpośrednio w szkoleniowca.
Konflikt ma podłoże w wydarzeniach z grudnia, gdy Haise opuścił Niceę po fali przemocy. Wówczas ultrasi klubu mieli zaatakować własnych piłkarzy, Jérémie'ego Bogę oraz Terema Moffiego. Zawodnicy trafili na zwolnienia lekarskie i ostatecznie odeszli z zespołu. Haise publicznie potępił te zachowania w wywiadzie dla L’Équipe. Pytał wtedy retorycznie, czy ludzie przychodzący w kominiarkach i z kulami do gry w petankę faktycznie planowali jedynie sportową rywalizację. Te słowa stały się zarzewiem niedzielnego skandalu na trybunach.
Brutalna odpowiedź trybun i riposta trenera
Fani z Nicei wywiesili transparent o treści: „F. Haise, widzieć kule [do petanki] jest dobrze, ale mieć jaja jest lepiej”. Stadion wypełniły również obraźliwe przyśpiewki pod adresem trenera. Haise na konferencji prasowej zachował spokój i podkreślił, że liczą się dla niego jedynie relacje z ludźmi, z którymi bezpośrednio współpracował. Zaznaczył, że spotkanie z dawnymi podopiecznymi i sztabem było miłym akcentem, a wrogie zachowanie trybun nie ma dla niego większego znaczenia. Szkoleniowiec ucina spekulacje, skupiając się na pracy w nowym klubie.
