Olympique Marsylia pogrąża się w głębokim kryzysie, a walka o Ligę Mistrzów staje się nierealnym marzeniem. Jak donosi L’Équipe, wewnątrz klubu dochodzi do dantejskich scen, które wywołują furię wśród zawodników. Po kompromitującej porażce 0:3 z Nantes, dyrektor sportowy Medhi Benatia zdecydował się na radykalne kroki, zamieniając życie piłkarzy w koszmar.
Sytuacja w ośrodku treningowym Commanderie jest krytyczna. Drużyna została zmuszona do zamieszkania w klubowej bazie, gdzie zawodnicy śpią od powrotu z meczu wyjazdowego. Treningi zostały podwojone, co doprowadziło kadrę do skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego. Piłkarze czują się niesprawiedliwie traktowani i otwarcie mówią o tym, że zrobiono z nich kozły ofiarne fatalnych wyników sportowych. Część graczy, martwiąc się o swoje rodziny, zaczęła nawet kwestionować legalność tak drastycznych metod stosowanych przez hierarchię klubu z Marsylii.
Awantura na treningu i bunt w szatni
Atmosfera gęstnieje z każdą godziną, a frustracja wybucha w najmniej oczekiwanych momentach. Podczas środowych zajęć doszło do ostrego spięcia. Habib Beye przerwał sesję treningową, nie mogąc znieść zachowania Masona Greenwooda oraz ogólnego braku zaangażowania całego zespołu. To kolejny dowód na to, że dyscyplina narzucona przez Benatię przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Zamiast mobilizacji, w zespole panuje zniechęcenie i gniew, który może całkowicie rozbić drużynę przed nadchodzącymi starciami z Le Havre oraz Rennes.
Obecnie Olympique Marsylia zajmuje dopiero siódme miejsce w tabeli Ligue 1. Seria porażek, w tym niedawne 0:2 z Lorient, zmusiła zarząd do desperackich ruchów, które zamiast ratować sezon, wywołały otwarty konflikt na linii zawodnicy-zarząd. Piłkarze są uwięzieni w ośrodku treningowym, a ich morale sięgnęło dna. Każdy kolejny dzień spędzony w zamknięciu tylko potęguje napięcie, które w każdej chwili może doprowadzić do całkowitego paraliżu klubu w kluczowej fazie rozgrywek ligowych.
