RWDM nie zamierza pogodzić się z degradacją i oficjalnie składa skargę po zakończeniu sezonu w Challenger Pro League. Klub padł ofiarą kontrowersyjnych przepisów dotyczących drużyn młodzieżowych. Jak donoszą media, sprawa trafi teraz na drogę sądową.
Sytuacja w drugiej lidze belgijskiej jest bezprecedensowa. Choć na miejscach spadkowych sezon zakończyły ekipy Olympic Charleroi oraz Club Brugge NXT, ten drugi zespół nie może zostać zdegradowany. Zgodnie z regulaminem, drużyna U23 opuszcza zaplecze ekstraklasy tylko wtedy, gdy na jej miejsce awansuje inna młodzieżówka. Ponieważ taka sytuacja nie ma miejsca, prawo uderzyło w najbliższy zespół niebędący drużyną rezerw. Padło na RWDM, które sportowo wywalczyło utrzymanie z ogromnym zapasem.
Absurdalny spadek i walka o licencję
RWDM zakończyło rozgrywki na 13. pozycji, mając aż 12 punktów przewagi nad strefą spadkową. W tabeli niżej uplasowały się jednak ekipy Genk U23 oraz Anderlecht Futures, co według przepisów Pro League czyni RWDM pierwszym kandydatem do spadku. Władze klubu wraz z innymi ligowcami zdecydowały się zaskarżyć te regulacje. To potężny cios dla organizacji, która od dawna spodziewała się problemów prawnych wynikających z faworyzowania drużyn młodzieżowych kosztem tradycyjnych klubów.
Przyszłość RWDM wisi na włosku nie tylko przez decyzje przy zielonym stoliku. Właściciel John Textor jest w trakcie sprzedaży klubu, który zmaga się z poważnymi problemami finansowymi. Zespół nie otrzymał licencji na grę w Challenger Pro League w przyszłym sezonie. Jeśli proces sprzedaży nie zakończy się sukcesem, klub może przestać istnieć w ciągu najbliższych tygodni. Obecnie RWDM znajduje się w potrzasku między walką w sądzie a widmem całkowitego bankructwa.
