Emma Raducanu przeżywa najtrudniejszy moment w swojej karierze. Brytyjka, która zmaga się ze skutkami zmęczeniowego złamania stopy, notuje drastyczny spadek w rankingu WTA, a najgorsze scenariusze dopiero przed nią. Brak stabilizacji formy i kolejne problemy zdrowotne sprawiły, że tenisistka nie jest w stanie budować jakiejkolwiek serii zwycięstw w sezonie 2026.
Uraz, który wykluczył ją z Wimbledonu, pojawił się po rozegraniu trzech meczów z rzędu podczas turnieju w Queen’s Club. Obecnie Raducanu spadła o 12 pozycji na 49. miejsce w zestawieniu live, ale to dopiero początek problemów. Z powodu wycofania się z turniejów w Kanadzie i Cincinnati, jej dorobek punktowy stopnieje jeszcze bardziej. Jeśli nie wystartuje w US Open, co wydaje się niemal pewne, może wylądować w okolicach 85. lokaty, tracąc bezpośredni wstęp do turniejów najwyższej rangi.
Koniec taryfy ulgowej dla byłej mistrzyni
Sytuacja jest o tyle poważna, że status mistrzyni wielkoszlemowej z 2021 roku przestaje wystarczać do otrzymywania dzikich kart. Organizatorzy coraz chętniej stawiają na inne zawodniczki, co może zmusić Raducanu do gry w kwalifikacjach. Greg Rusedski sugeruje, że problemem może być brak odpowiedniego przygotowania fizycznego do dużych obciążeń meczowych, co skutkuje nawracającymi urazami przy intensywnym graniu.
„Coś jest nie tak, skoro mamy tak wielu kontuzjowanych zawodników przez cały czas. Trzeba przyjrzeć się nauce o sporcie, która za tym stoi” – przyznał Greg Rusedski w swoim podcaście. Były lider brytyjskiego tenisa podkreślił, że kluczem jest systematyczność, przypominając, że nawet Roger Federer w szczytowej formie trenował podczas wakacji. Według niego ciało Raducanu w Queen’s po prostu nie było gotowe na wysiłek związany z grą dzień po dniu.
