Lamine Yamal znalazł się w centrum potężnego konfliktu politycznego po świętowaniu mistrzostwa Hiszpanii. Premier Pedro Sanchez stanął w obronie 18-letniego zawodnika Barcelony, którego oskarżono o podżeganie do nienawiści wobec narodu żydowskiego. Jak donoszą media, sprawa nabrała charakteru państwowego.
Wszystko zaczęło się podczas parady FC Barcelony na otwartym autobusie, gdy młody piłkarz wywiesił flagę Palestyny. Gest ten spotkał się z natychmiastową i bardzo ostrą reakcją izraelskiego ministra obrony, Israela Katza. Polityk stwierdził publicznie, że Yamal celowo podżega do nienawiści przeciwko Izraelowi i wspiera organizację terrorystyczną. Krytyka spadła na zawodnika również ze strony trenera Hansiego Flicka, choć klub z Katalonii na razie wstrzymuje się od oficjalnego komentarza w tej sprawie.
Premier Hiszpanii odpowiada na oskarżenia Izraela
Pedro Sanchez odpowiedział na ataki Katza w mediach społecznościowych, stając murem za reprezentantem kraju. Premier Hiszpanii uznał, że osoby widzące w machaniu flagą państwową „podżeganie do nienawiści” straciły rozsądek lub są zaślepione. Sanchez podkreślił, że Yamal wyraził jedynie solidarność z Palestyną, którą podzielają miliony Hiszpanów. Szef rządu dodał, że postawa piłkarza jest kolejnym powodem do dumy, jednocześnie oskarżając Izrael o naruszanie praw człowieka w Gazie.
Podczas gdy w Europie trwa polityczna burza, w Palestynie Lamine Yamal stał się bohaterem narodowym. Artyści uwiecznili jego gest na muralach oraz betonowych blokach, co pokazały materiały Teledeporte. W tym samym czasie w Barcelonie wyjaśnia się sytuacja kadrowa innego gracza. Ronald Araujo czuje się bardzo silny i nie planuje opuszczać klubu tego lata. Urugwajczyk zamierza walczyć o odzyskanie statusu podstawowego obrońcy w składzie na przyszły sezon.
