Jannik Sinner kontynuuje swoją niesamowitą serię zwycięstw, ale po awansie do ćwierćfinału turnieju w Madrycie zdecydował się na mocny apel. Włoch pokonał Camerona Norrie 6:2, 7:5, notując 25. wygraną z rzędu w zawodach rangi Masters 1000. Tuż po meczu lider światowego rankingu publicznie wezwał organizatorów do wprowadzenia zmian w harmonogramie gier, który budzi coraz większe kontrowersje wśród zawodników.
Nietypowa godzina i nocne powroty do hotelu
Czterokrotny mistrz wielkoszlemowy musiał wyjść na kort o godzinie 11:00 rano, co uznał za sytuację niezwykle rzadką w swojej karierze. Sinner podkreślił, że choć sam stara się adaptować do każdych warunków, to obecny system planowania meczów w Madrycie wymaga korekty. Tenisista zwrócił uwagę na problem spotkań rozpoczynających się o 20:00, które kończą się głęboko w nocy, co uniemożliwia zawodnikom odpowiednią regenerację i normalny posiłek przed snem.
Włoch zauważył, że kończenie rywalizacji o 1:30 w nocy wymusza na sportowcach walkę z własnym ciałem i umysłem. Mimo trudności z nawierzchnią w Caja Magica, która według niego daje mylące odczucia co do jakości gry, Sinner zdołał zamknąć mecz w dwóch setach. 24-latek przyznał, że serwis funkcjonował u niego bez zarzutu w najważniejszych momentach, co pozwoliło mu przedłużyć ogólną serię zwycięstw do 20 meczów bez porażki.
Dla Sinnera jest to dopiero drugi ćwierćfinał w Madrycie, gdzie wciąż walczy o swój pierwszy tytuł. Włoch zaznaczył, że turniej ten ma dla niego duże znaczenie, ponieważ nie startował w nim zbyt często w przeszłości. Teraz lider rankingu czeka na wyłonienie kolejnego rywala, którym będzie zwycięzca starcia między Rafaelem Jodarem a Vitem Koprivą. Sinner ma nadzieję, że kolejne decyzje organizatorów będą bardziej sprzyjać zdrowiu zawodników.
