Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora męskiego tenisa w 2026 roku. Po triumfach w Indian Wells, Miami oraz Monte Carlo, Włoch stanął przed trudną decyzją dotyczącą startu w Madrycie. Jak sam przyznaje, rozważał odpuszczenie turnieju w stolicy Hiszpanii, aby chronić swoje ciało przed nadmiernym obciążeniem po serii wyczerpujących meczów.
Włoch przyjechał do Madrytu jako nowy numer jeden światowego rankingu, co stało się faktem po pokonaniu Carlosa Alcaraza w finale w Monte Carlo. Sinner jest dopiero drugim zawodnikiem w historii, po Novaku Djokoviciu w 2015 roku, który wygrał trzy pierwsze turnieje rangi Masters 1000 w jednym sezonie. Mimo ogromnego zmęczenia i serii 19 zwycięstw z rzędu, 24-latek zdecydował się na walkę o historyczny rekord na kortach Caja Magica.
Sinner nie boi się powiedzieć „nie”
W rozmowie z Tennis Channel lider rankingu wyznał, że decyzja o starcie zapadła dopiero kilka dni po sukcesie w Monako. Sinner podkreślił, że choć czuje się dobrze fizycznie i mentalnie, zawsze stawia zdrowie na pierwszym miejscu. Czterokrotny mistrz wielkoszlemowy zaznaczył, że w przeszłości rezygnował z imprez i nie zawaha się zrobić tego ponownie, jeśli poczuje, że jego organizm jest zbyt mocno eksploatowany w trakcie trwania turnieju.
Obecnie Sinner kontynuuje swoją passę po zwycięstwach nad Benjaminem Bonzim i Elmerem Mollerem. Jeśli Włoch sięgnie po końcowy triumf w Madrycie, zostanie pierwszym tenisistą w historii, który wygra cztery otwierające sezon turnieje ATP Masters 1000. Na ten moment zawodnik deklaruje gotowość do gry i radość z kolejnych występów, choć bacznie obserwuje reakcje swojego ciała na mączce.
