Jannik Sinner kontynuuje marsz po tytuł w Rzymie. Włoch pokonał Andrieja Rublowa 6:2, 6:4 i zameldował się w półfinale Italian Open, ale po meczu zamiast o sukcesie, mówił o poważnym problemie. Lider światowego rankingu otwarcie skrytykował organizatorów za harmonogram gier, który zmusza tenisistów do rywalizacji w środku nocy. Sinner przyznał wprost, że nie jest fanem takich rozwiązań, które rujnują regenerację zawodników.
Cierpliwość Sinnera wyczerpała sytuacja Luciano Darderego, którego starcie z Rafaelem Jodarem zakończyło się dopiero o 2:00 w nocy. Na opóźnienia wpłynął deszcz oraz finał piłkarskiego Pucharu Włoch rozgrywany tuż obok. Inter Mediolan pokonał Lazio 2:0, a dym z mistrzowskich fajerwerków wstrzymał mecz tenisowy na 19 minut. Darderi po wypełnieniu obowiązków medialnych mógł położyć się spać dopiero około godziny 5:00 rano, co zdaniem Sinnera jest absolutnie nieakceptowalne.
Historyczna szansa i problemy kondycyjne faworyta
Mimo zwycięstwa nad Rublowem, gra Sinnera budzi pewne obawy. W drugim secie Włoch wyraźnie zmagał się ze zmęczeniem, trafiając zaledwie 39 procent pierwszego serwisu. Jeśli jednak zdoła pokonać Daniiła Miedwiediewa lub Martina Landaluce, a Darderi wygra z Casperem Ruudem, kibice w Rzymie doczekają się pierwszego od 69 lat wewnątrz-włoskiego finału. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 1957 roku, gdy Nicola Pietrangeli pokonał Giuseppe Merlo.
Stawka jest ogromna, ponieważ ewentualny triumf Sinnera lub Darderego sprawi, że zwycięzca zostanie dopiero piątym Włochem w 96-letniej historii turnieju, który sięgnie po to prestiżowe trofeum. Sinner docenił wytrwałość kibiców zostających na trybunach do późna, ale podkreślił, że obecny system uderza w zdrowie graczy. Teraz faworyt gospodarzy musi zregenerować siły przed decydującym starciem o finał na kortach Foro Italico.
