Atletico Madryt przystąpi do rewanżowego starcia ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Barceloną z solidną zaliczką dwóch bramek. Diego Simeone ma jednak powody do niepokoju, ponieważ jego zespół zmaga się z poważnymi osłabieniami w formacji obronnej przed wyjazdem na Metropolitano.
Sytuacja kadrowa w Madrycie jest napięta. Marc Pubill obejrzał żółtą kartkę i jest zawieszony, a David Hancko opuścił boisko o kulach z urazem kostki. Obecnie jedynymi w pełni sprawnymi środkowymi obrońcami są Robin Le Normand oraz Clement Lenglet. Sztab medyczny walczy o powrót Jose Marii Gimeneza, który pauzował ostatnio przez problemy mięśniowe. Do gry próbują wrócić także Pablo Barrios i Johnny Cardoso, co daje cień nadziei na załatanie dziur w składzie przed kluczowym bojem o półfinał.
Barcelona osłabiona brakiem odkrycia sezonu
Duma Katalonii musi radzić sobie bez Pau Cubarsiego, który po czerwonej kartce nie wystąpi w rewanżu. To potężny cios dla defensywy, choć kibiców cieszy fakt, że Pedri i Frenkie de Jong mają być gotowi do gry. Z listy nieobecnych nie znikają Raphinha oraz Andreas Christensen, ale istnieje szansa na powrót Marca Bernala. Lamine Yamal zapowiada walkę o odrobienie strat, mimo że Atletico nigdy nie przegrało meczu fazy pucharowej u siebie pod wodzą Simeone. Barcelona potrzebuje cudu, by wyeliminować rywala po raz trzeci z rzędu.
