Atletico Madryt i Real Sociedad stają przed szansą na historyczny triumf w finale Copa del Rey. Los Colchoneros wracają do decydującego starcia po trzynastu latach przerwy, niosąc ze sobą euforię po wyeliminowaniu Barcelony. Z kolei ekipa z San Sebastian pod wodzą Pellegrino Matarazzo przeszła niesamowitą metamorfozę, zamieniając walkę o utrzymanie na marzenia o prestiżowym trofeum.
Droga Atletico do finału była pełna emocji, a kluczowym momentem okazało się sprowadzenie Ademoli Lookmana. Nigeryjczyk zainspirował zespół do rozbicia Betisu 5:0, a później odegrał istotną rolę w dwumeczu z Barceloną, wygranym u siebie aż 4:0. Diego Simeone zbudował w ostatnich miesiącach niezwykle silną więź w szatni. Mimo że jego piłkarze mieli trzy dni mniej na odpoczynek niż rywale, pewność siebie w Madrycie jest obecnie na najwyższym możliwym poziomie.
Taktyczne szachy i wielkie powroty
Real Sociedad pod wodzą Matarazzo wygrał 11 z 18 meczów, prezentując agresywny pressing i nową tożsamość. W drodze do finału musieli jednak drżeć o wynik, pokonując Eldense po golu w 96. minucie oraz Osasunę w rzutach karnych. W półfinale okazali się jednak bezlitośni dla baskijskich rywali, wygrywając oba spotkania po 1:0. Trener zrewolucjonizował zespół, który jeszcze w grudniu był pogrążony w głębokim kryzysie i braku wiary we własne umiejętności.
Sytuacja kadrowa obu stron wymusza konkretne decyzje. W Atletico o powrót do zdrowia walczą David Hancko i Pablo Barrios, a w bramce ma stanąć świetnie dysponowany Juan Musso. Real Sociedad musi radzić sobie bez kontuzjowanego Igora Zubeldii, którego zastąpi Duje Caleta-Car. Oczy kibiców będą zwrócone na pojedynek Antoine'a Griezmanna z Mikelem Oyarzabalem. Obaj liderzy potrafią w pojedynkę rozstrzygać losy meczów, co udowadniali w poprzednich rundach turnieju.
