Simeone bezradny w Londynie. Arsenal zablokował motor Atletico i melduje się w wielkim finale

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
6 maja 2026 09:55
Simeone bezradny w Londynie. Arsenal zablokował motor Atletico i melduje się w wielkim finale
Źródło: football-espana.net

Arsenal zagra w finale Ligi Mistrzów 30 maja w Budapeszcie. Zespół Mikela Artety pokonał Atletico Madryt 1:0, co przy wyniku 2:1 w dwumeczu dało Anglikom upragniony awans. O losach starcia przesądziła sytuacja z końcówki pierwszej połowy, gdy Bukayo Saka wykazał się największym sprytem w polu karnym. Hiszpańska ekipa, mimo obiecującego początku i wysokiego pressingu, nie potrafiła sforsować defensywy gospodarzy, kończąc swoją europejską przygodę na przedostatnim etapie rozgrywek.

Początek spotkania należał do gości z Madrytu. Antoine Griezmann i Julian Alvarez od pierwszych minut nękali obrońców Arsenalu, zmuszając Gabriela Magalhaesa do interwencji ratujących przed stratą gola. Declan Rice musiał z kolei blokować uderzenie Giuliano Simeone po świetnym dograniu Griezmanna. Atletico zaskoczyło angielskie media agresywnym podejściem, ale z czasem Arsenal odzyskał kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Choć Jan Oblak długo pozostawał bezrobotny, defensywa gości pękła w najgorszym możliwym momencie.

Saka uderza przed przerwą, Simeone marnuje szansę

W ostatniej minucie pierwszej części Viktor Gyokeres urwał się prawym skrzydłem i posłał piłkę na dalszy słupek do Leandro Trossarda. Jan Oblak zdołał odbić strzał Belga, ale przy dobitce Bukayo Saki był już bezradny. Anglik uprzedził Davida Hancko oraz Matteo Ruggeriego i z bliska wpakował piłkę do siatki. Po zmianie stron Atletico miało swoją „piłkę meczową”. Giuliano Simeone minął już Davida Rayę, jednak pod naciskiem Gabriela nie zdołał skierować futbolówki do bramki, co okazało się kluczowe dla losów dwumeczu.

W finałowych 20 minutach Arsenal narzucił swoje warunki, wciągając rywali w wyczerpującą walkę, w której brakowało miejsca na kreowanie akcji. Diego Simeone dokonał serii zmian, zdejmując z boiska Griezmanna i Alvareza, co paradoksalnie osłabiło siłę ognia gości. Alexander Sorloth miał jeszcze okazję po podaniu Alexa Baeny, ale skiksował przy strzale. Atletico kończyło mecz z poczuciem bezsilności, mając na boisku tylko jednego napastnika i nie potrafiąc stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Rayi w doliczonym czasie gry.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!