Siemieniec zdradził swój sposób na Raków

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
14 maja 2026 09:00
Siemieniec zdradził swój sposób na Raków

Raków Częstochowa stworzył w środowy wieczór 25 sytuacji strzeleckich i wypracował 3,3 xG w samej drugiej połowie — a mimo to przegrał 0:2, bo Adrian Siemieniec zdecydował się na coś, czego w Białymstoku nikt by po nim nie oczekiwał: porzucił własną filozofię gry.

Jagiellonia Białystok przyjechała do Częstochowy jako drużyna z wypracowaną tożsamością taktyczną, jednak już w pierwszych minutach zaległego meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy stało się jasne, że nie ma warunków do jej realizacji.

Raków — mimo niedawnej porażki z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski — przystępował do spotkania po trzech kolejnych wygranych w lidze i od pierwszego gwizdka narzucił intensywność, której Białostoczanie się nie spodziewali. Siemieniec nie ukrywał, że rywal na początku go zaskoczył.

„Zawsze chcemy być konsekwentni w naszym sposobie gry, nie planowaliśmy gry długim podaniem. To scenariusz meczu i jakość Rakowa nas do tego zmusiły" — przyznał szkoleniowiec Jagiellonii po meczu, nie ukrywając, że to, co działo się na boisku, daleko odbiegało od założeń taktycznych sprzed gwizdka.

Odpowiedzią Białostoczan na pressing Rakowa była decyzja równie nieoczywista, co skuteczna: rezygnacja z kontroli posiadania na rzecz organizacji obronnej. 

„Raków świetnie grał pressingiem, blokował nam każde otwarcie, przez co nie potrafiliśmy złapać rytmu. Musieliśmy zareagować: bez piłki postawić na niski blok i zamykać przestrzenie, by nie dawać napastnikom Rakowa pola do pojedynków" — opisał Siemieniec logikę taktycznego zwrotu.

Prowadzenie dało Jagiellonii trafienie Yūkiego Kobayashiego w 34. minucie po rzucie rożnym. Wynik 1:0 do przerwy stworzył warunki do jeszcze bardziej zdyscyplinowanej gry bez piłki w drugiej połowie, kiedy Raków zdominował statystyki, ale nie przekuł ich na bramki. Mecz obserwował z trybun selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban.

W obliczu rosnącej presji gospodarzy — wymieniając po 56. oraz 67. minucie po dwóch zawodników jednocześnie — szkoleniowiec Jagiellonii sięgnął po rotacje blokowe, które miały utrzymać fizyczną świeżość defensywy. 

„Musieliśmy być elastyczni. W drugiej połowie traciliśmy kontrolę, dlatego zdecydowałem się na zmiany blokowe, by utrzymać intensywność w obronie. Wszystkie te zmiany się obroniły i pomogły nam odzyskać kontrolę w kluczowych momentach" — podkreślił trener.

Wynik przypieczętował w 82. minucie Kajetan Szmyt, a Siemieniec wyjaśnił, że ta bramka była realizacją precyzyjnego założenia:

 „Czekaliśmy na ten jeden moment w drugiej połowie, by wyjść z kontratakiem i zamknąć spotkanie. Bramka na 2:0 bardzo ułatwiła nam dowiezienie tego wyniku." 

Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Jagiellonia wypracowała sobie przewagę trzech punktów nad Rakowem. Ma również dwa „oczka” więcej od trzeciego w tabeli Górnika Zabrze i jest na dobrej drodze, by wywalczyć miejsce w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Jagiellonia Białystok
Prognoza sezonu · Ekstraklasa
Symulacja 50 000 scenariuszy
Ładowanie danych drużyny...

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!