W kuluarach ekstraklasy huczy od plotek o potencjalnym, rekordowym kontrakcie dla Adriana Siemieńca w Łodzi. Szkoleniowiec Jagiellonii w rozmowie z Canal+ Sport przerwał milczenie, odpowiadając na pytania o ofertę z Widzewa i swoje dalsze plany zawodowe.
Sytuacja kontraktowa Adriana Siemieńca sprawia, że wokół jego osoby pojawia się coraz więcej plotek. Choć szkoleniowiec odnosi sukcesy z Jagiellonią, której potęgę sam zbudował od podstaw – najpierw jako asystent, a potem już główny trener – jego umowa z klubem wygasa już za kilka miesięcy. Trener zmienił kilka miesięcy temu agencję menedżerską, która może zwiastować przygotowania do nowego kroku w karierze.
Według pojawiających się informacji, Robert Dobrzycki ma szykować dla Siemieńca ofertę, jakiej polska liga jeszcze nie widziała – mowa o absolutnie rekordowym wynagrodzeniu za prowadzenie drużyny. Sam zainteresowany stara się jednak skupiać obecnie na czymś zupełnie innym. W rozmowie z Canal+ Sport, zapytany o ofertę z Łodzi, odparł krótko:
„Trudno jest komentować mi jako trenerowi wszystko, co się dzieje w mediach, każdą plotkę. Skupiam się na tym, na co mam wpływ: na przygotowaniu drużyny”.
To stanowisko pozostawia jednak otwarte drzwi do spekulacji, zwłaszcza że trener nie zaprzeczył kategorycznie zmianie barw klubowych w obrębie ekstraklasy. W całej sprawie pojawia się jednak sporo „ale”.
Dotychczas kierunek ambicji Siemieńca wydawał się jasny: praca poza granicami kraju. Podczas konferencji towarzyszącej meczowi z Fiorentiną, trener otwarcie przyznał, że jego marzeniem zawodowym jest poprowadzenie klubu w Serie A.
Nie można również zapominać, że Igor Jovicević wciąż zajmuje stanowisko pierwszego trenera Widzewa. Mimo że wyniki ligowe drużyny pozostawiają wiele do życzenia, Chorwat ma w ręku potężny atut – szansę na zdobycie Pucharu Polski. Triumf w tych rozgrywkach nie tylko przyniósłby klubowi trofeum do gabloty, w której dawno nie gościło nic nowego, ale także wejściówkę pozwalającą na grę w Europie.
