Jagiellonia Białystok była blisko sprawienia niespodzianki w Pireusie, ale ostatecznie przegrała z Olympiakosem 1:2. Adrian Siemieniec po spotkaniu nie ukrywał, że najbardziej boli go sposób, w jaki jego zespół wypuścił z rąk korzystny wynik. Zdaniem szkoleniowca przynajmniej remis był tego wieczoru w zasięgu jego drużyny.
Jagiellonia nie przestraszyła się wyżej notowanego rywala i w pierwszej połowie potrafiła stworzyć mu poważne problemy. Jeszcze przed zdobyciem bramki Nik Prelec znalazł się w znakomitej sytuacji, ale trafił w słupek.
W 20. minucie goście dopięli swego. Kajetan Szmyt wykorzystał podanie Prelca i dał Jagiellonii prowadzenie. Siemieniec po meczu żałował, że jego drużyna nie wykorzystała dobrego okresu gry do zbudowania większej przewagi.
Przede wszystkim jak masz na takim stadionie jak tutaj taki okres gry, jak my mieliśmy między 15. a 43. minutą, czyli do tej straconej bramki, to był moment taki, że mogliśmy wycisnąć więcej niż 1:0
Sytuacja zmieniła się tuż przed przerwą. Po rzucie rożnym Sławomir Abramowicz obronił pierwsze uderzenie, ale przy dobitce Armando Gonzaleza był już bezradny. Olympiakos wyrównał w 43. minucie.
Właśnie tego momentu Siemieniec żałował szczególnie. Jagiellonia była bardzo blisko zejścia do szatni z prowadzeniem.
Zawsze jeżeli tracisz gola do szatni, to zmienia oblicze drugiej połowy, przekaz trenera w szatni, nastawienie drużyny i tak dalej. Myślę też, że gdybyśmy wyszli z wynikiem 1:0 na drugą połowę, to z każdą minutą ta presja na przeciwniku by rosła
Po przerwie gospodarzom udało się utrzymać wysoką intensywność, z czym Jagiellonia miała coraz większe problemy. Decydujący cios nadszedł w 84. minucie, gdy Roman Jaremczuk strzałem głową ustalił wynik na 2:1.
Trener białostoczan nie zamierzał jednak zadowalać się samym faktem, że jego drużyna miała dobre momenty na trudnym terenie.
Oczywiście były momenty, z których możemy być dumni, ale mimo wszystko też ciężko tak podnosić to słowo „duma” po porażce. Nie możemy po każdym meczu tylko cieszyć się z tego, że parę było momentów i musimy po prostu szukać punktów – zaznaczył.
Siemieniec uważa, że tym razem zdobycz punktowa była jak najbardziej realną opcją dla Jagiellonii.
Uważam, że przynajmniej remis był w zasięgu, bo mogliśmy ustrzec się tych prostych błędów przy bramkach, bo to były łatwo stracone bramki
Jagiellonia wróciła więc z Pireusu z poczuciem niewykorzystanej szansy. Kolejne spotkanie Ligi Europy rozegra 15 października, kiedy w Białymstoku podejmie Ararat-Armenia Erewan. W portalu Sport1.pl można sprawdzić pełny terminarz Ligi Europy 2026/2027.
