Zwycięstwo w turnieju deblowym w Dubaju miało być powodem do świętowania, ale dla Harriego Heliovaary i Henry'ego Pattena zamieniło się w walkę o powrót do domu. Wybuch konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie uwięził w mieście około 50 zawodników i pracowników ATP. Wśród koczujących na lotniskach i w hotelach znaleźli się także Daniil Medvedev, Andrey Rublev oraz Karen Khachanov.
Heliovaara opisał na swoim blogu desperacką próbę wydostania się z kraju drogą lądową. Fin wraz z rodziną i partnerem deblowym spędził siedem godzin w trasie, która ostatecznie doprowadziła ich z powrotem do punktu wyjścia. Grupa dotarła do granicy z Omanem po półtorej godziny jazdy, ale tam napotkała barierę nie do przejścia. Samochód z tablicami rejestracyjnymi Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie posiadał odpowiednich pozwoleń na wyjazd z kraju, co zatrzymało sportowców na punkcie kontrolnym.
Chaos na granicy i brak pomocy od ATP
Sytuacja na przejściu granicznym stawała się coraz bardziej napięta. Po trzech godzinach oczekiwania stało się jasne, że tenisistom uciekł zaplanowany lot z Maskatu. Heliovaara przyznał, że stanęli przed wyborem: kontynuować podróż w nieznane bez gwarancji dalszych połączeń i wsparcia federacji, czy wrócić do bezpiecznego hotelu w Dubaju. Wybrali powrót, mimo że inne gwiazdy, jak Medvedev czy Rublev, zdołały wcześniej przedostać się do Omanu i odlecieć prywatnym odrzutowcem do Turcji.
Przełom nastąpił dopiero w środę rano, gdy zawodnicy zdołali zdobyć bilety na lot do Mediolanu. Heliovaara potwierdził, że jest już w europejskiej przestrzeni powietrznej i planuje dotrzeć do Finlandii w środowy wieczór. Mimo wyczerpującej przeprawy, Heliovaara i Patten wciąż widnieją na liście startowej turnieju w Indian Wells z numerem piątym. Na ten moment nie wiadomo jednak, czy po tak traumatycznych przeżyciach i problemach logistycznych zdecydują się na start w Kalifornii.
