Serena Williams szykuje się do sensacyjnego powrotu na kort podczas turnieju w Queen’s. Amerykanka wystąpi w drabince deblowej u boku Victorii Mboko. Jak donoszą media, to może być dopiero początek jej występów na trawie w 2026 roku.
Legenda tenisa nie grała zawodowo od US Open 2022, kiedy uległa Ajli Tomljanovic w trzeciej rundzie singla. Od tego czasu minęły cztery lata, a dyscyplina mocno ewoluowała. Chanda Rubin i Jimmy Arias, byli tenisiści, a obecnie komentatorzy, otwarcie mówią o największym wyzwaniu, przed którym stanie 44-letnia zawodniczka. Ich zdaniem kluczowym problemem będzie poruszanie się po korcie, co na nawierzchni trawiastej jest wyjątkowo wymagające po tak długim rozbracie ze sportem.
Szybkość gry i wiek największymi rywalami legendy
Jimmy Arias zauważa, że przez cztery lata nieobecności Williams tenis stał się jeszcze szybszy. Były numer 5 światowego rankingu podkreśla, że Serena w wieku 44 lat może nie poruszać się już tak sprawnie jak dawniej. Mimo to eksperci widzą szansę w jej stałych atutach. Chanda Rubin wskazuje na serwis, który zawsze był potężną bronią Amerykanki. Jeśli Williams zachowała dawną siłę podania i agresywny return, wciąż może dominować nad rywalkami już przy pierwszym uderzeniu piłki.
Turniej w Queen’s rozpoczyna się 8 czerwca. To właśnie wtedy kibice przekonają się, czy Serena Williams jest w stanie nawiązać walkę z czołówką WTA Tour w 2026 roku. Choć powrót na trawę po tak długiej przerwie jest ryzykowny, jej doświadczenie i instynkt mogą okazać się decydujące w starciach deblowych. Wszystkie oczy będą zwrócone na Londyn, gdzie ikona sportu spróbuje udowodnić, że wiek to tylko liczba.
