Real Madryt wraca do jednej z najbardziej polaryzujących, a zarazem skutecznych postaci w historii futbolu. Jose Mourinho zastąpi tymczasowego trenera Alvaro Arbeloę przed rozpoczęciem przyszłego sezonu. Portugalczyk podpisał z klubem dwuletni kontrakt.
Decyzja władz klubu nie jest podyktowana nostalgią, lecz chłodną kalkulacją. W Madrycie widzą kadrę wypełnioną fizyczną siłą i potworami przejścia z obrony do ataku. Mourinho ma być człowiekiem, który okiełzna ten potencjał, kontrolując przestrzeń i karząc rywali za każdy błąd w strukturze. Choć jego ostatnie lata w Manchesterze United, Tottenhamie czy AS Romie były oceniane jako nierówne, na Santiago Bernabeu otrzyma narzędzia, które wcześniej pozwalały mu seryjnie zdobywać trofea.
Nowy porządek: Koniec ery posiadania piłki na rzecz zabójczych kontr
Fundamentem taktycznym Realu pod wodzą Mourinho będzie system 4-2-3-1 z głęboko osadzoną, kompaktową defensywą. Kluczową rolę odegra podwójny pivot, w którym Aurelien Tchouameni ma pełnić funkcję niszczyciela i ekranu dla linii obrony. Obok niego operować będą Federico Valverde, odpowiedzialny za agresywne rajdy box-to-box, lub Eduardo Camavinga, dający więcej swobody w wyprowadzaniu piłki pod presją. To powrót do modelu, który przed laty opierał się na duecie Xabi Alonso i Sami Khedira.
Jude Bellingham zostanie przesunięty na pozycję numer dziesięć, ale jego zadania będą znacznie szersze. Mourinho wymaga od ofensywnego pomocnika wspierania defensywy i atakowania pola karnego z drugiej linii. W ataku Portugalczyk postawi na asymetrię skrzydeł: jeden zawodnik ma być czystym sprinterem rozciągającym grę, podczas gdy drugi będzie schodził do środka, tworząc przewagę w strefie między liniami. Każdy piłkarz, bez wyjątku, zostanie obarczony rygorystycznymi zadaniami w defensywie.
W najważniejszych starciach Ligi Mistrzów Real może przechodzić w płaskie 4-4-1-1, parkując słynny autobus. Mourinho nie zamierza jednak tylko się bronić. Strategia zakłada, że po odzyskaniu piłki Madryt ma błyskawicznie transportować ją do przodu dwoma lub trzema podaniami. Przy obecnej szybkości i sile fizycznej składu Królewskich, model ten może ponownie stać się najbardziej zabójczą bronią w Europie, nawet jeśli styl gry będzie drastycznie odbiegać od wizji Xabiego Alonso.
