Real Madryt szykuje się do intensywnego letniego okna transferowego, w którym priorytetem jest wzmocnienie środka pola. Po odejściu Toniego Kroosa w zespole Alvaro Arbeloi powstała luka, którą klub desperacko próbuje załatać. Jak donoszą media, na szczycie listy życzeń Florentino Pereza znalazło się nazwisko, które elektryzuje całą Hiszpanię.
Dziennikarz Roberto Gomez potwierdził na antenie Radio Marca, że wielkim marzeniem prezydenta Królewskich jest Pedri. 23-letni pomocnik Barcelony uchodzi za idealnego następcę Kroosa, a Perez jest wielkim fanem jego talentu. Mimo że na liście życzeń widnieją także Rodri Hernandez, Vitinha czy Kees Smit, to właśnie reprezentant Hiszpanii z Camp Nou jest celem numer jeden, choć operacja graniczy z cudem.
Powtórka z transferu Luisa Figo
Władze Realu Madryt chciałyby powtórzyć scenariusz z lipca 2000 roku, kiedy to Florentino Perez zszokował świat, sprowadzając Luisa Figo bezpośrednio z Barcelony. Był to jeden z najbardziej kontrowersyjnych ruchów w historii futbolu. Teraz Madryt marzy o podobnym manewrze, jednak sytuacja prawna zawodnika jest znacznie trudniejsza niż w przypadku Portugalczyka sprzed ponad dwóch dekad.
Barcelona nie ma najmniejszego zamiaru negocjować sprzedaży swojej gwiazdy i odrzuca wszelkie potencjalne oferty. Jedyną drogą do wyciągnięcia pomocnika z katalońskiego klubu jest wpłacenie klauzuli odstępnego, która wynosi astronomiczny miliard euro. Real Madryt ma świadomość, że przy takiej wycenie i postawie rywala, transfer jest praktycznie niemożliwy do przeprowadzenia w obecnych warunkach rynkowych.
