Kimi Antonelli wyrasta na nową wielką postać Formuły 1 po tym, jak w Szanghaju wywalczył swoje pierwsze pole position. Włoch został najmłodszym zdobywcą pierwszego pola startowego w historii dyscypliny. Wykorzystał on pecha zespołowego kolegi z Mercedesa, George'a Russella, który zmagał się z awarią układu napędowego w decydującej fazie czasówki.
Dramat Russella rozegrał się na początku Q3, gdy jego bolid zatrzymał się na torze. Choć Brytyjczyk zdołał ruszyć, stracił możliwość zmiany biegów i musiał powoli zjechać do boksów. W tym czasie Antonelli wykręcił czas 1:32.064, który okazał się nieosiągalny dla reszty stawki. Russell wrócił na tor w ostatniej chwili, ale ostatecznie pojechał o 0,222 sekundy wolniej od nastolatka, co dało Mercedesowi cały pierwszy rząd.
Klęska Red Bulla i Ferrari w pogoni za Mercedesem
Drugi rząd na starcie do Grand Prix Chin zajmą kierowcy Ferrari. Lewis Hamilton wykręcił trzeci czas, tracąc do lidera 0,315 sekundy, a tuż za nim uplasował się Charles Leclerc. Trzecią linię zdominował McLaren, gdzie Oscar Piastri pokonał Lando Norrisa o zaledwie 0,06 sekundy. Wielkim zaskoczeniem jest postawa Pierre'a Gasly'ego z Alpine, który zajął siódme miejsce, wyprzedzając obu reprezentantów ekipy Red Bull Racing.
Fatalnie zaprezentował się Max Verstappen, który stracił do pole position prawie sekundę i wystartuje dopiero z ósmego pola. Holender wyprzedził jedynie Isacka Hadjara oraz Olivera Bearmana z Haasa. Na samym końcu stawki znalazł się Sergio Perez, który przez cały weekend zmaga się z problemami z niezawodnością. Kwalifikacje przerwała żółta flaga wywołana przez Gabriela Bortoleto, który po zablokowaniu tylnych kół uderzył w barierę w ostatnim zakręcie.
