Australijczyk Brady Kurtz odniósł spektakularny triumf w Grand Prix Łotwy, pokonując w finale Fredrika Lindgrena i Andrzeja Lebiediewa. Lider klasyfikacji generalnej Bartosz Zmarzlik, choć awansował do finału, zakończył zawody bez punktów na ostatniej pozycji. Sobotnie zawody w Rydze były pełne zwrotów akcji, a kapryśna pogoda wymusiła na organizatorach przerwę techniczną.
W skrócie:
- Brady Kurtz wygrał Grand Prix Łotwy w Rydze, wyprzedzając Fredrika Lindgrena i Andrzeja Lebiediewa
- Bartosz Zmarzlik dojechał do finału, ale zajął ostatnie miejsce po nieudanym starcie
- Zawody zostały przerwane przez opady deszczu, a Fredrik Lindgren zaliczył groźny upadek w biegu 7
Australijczyk nie do zatrzymania, polski mistrz bez szans w finale
Grand Prix Łotwy rozpoczęło się przy kapryśnej pogodzie, która już w trakcie zawodów dała o sobie znać. Brady Kurtz, który prowadzi zaciętą walkę o tytuł mistrzowski ze Zmarzlikiem, pokazał w Rydze fenomenalną formę. Australijczyk systematycznie zdobywał punkty w kolejnych biegach, by ostatecznie wygrać półfinał, a następnie finał.
Wielki finał trzymał kibiców w napięciu. Kurtz wygrał start i objął prowadzenie, skutecznie odpierając ataki Lebiediewa. Łotysz próbował wjechać pod Australijczyka, ale ten wytrzymał presję. Po chwili Łotysza wyprzedził jeszcze Lindgren, który bezskutecznie próbował dogonić prowadzącego Kurtza.
Bartosz Zmarzlik, choć miał dobry moment startowy, został zablokowany przez rywali na pierwszym łuku, głównie przez Lindgrena. Polski mistrz pozostał na końcu stawki i nie był w stanie już nic zdziałać. Ta sytuacja może mieć znaczący wpływ na walkę o mistrzostwo świata, gdyż Kurtz odrobił cenne punkty do Polaka.
Koledzy z jednego klubu.
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) August 2, 2025
Znają się doskonale.
Ale na torze nie ma przyjaźni.
🇵🇱 𝐙𝐌𝐀𝐑𝐙𝐋𝐈𝐊 🆚 𝐊𝐔𝐁𝐄𝐑𝐀 🇵🇱#LatvianSGP | #FIMSpeedwayGP pic.twitter.com/Q2yHqgEdIy
Warto odnotować, że zawody zostały na pewien czas przerwane z powodu opadów deszczu. Służby techniczne musiały zająć się usuwaniem wody z toru. "Czekamy. Jak ma padać, to niech się wypada. Mamy trochę czasu chyba, więc trochę prac na torze i jedziemy dalej" - przyznał Dominik Kubera w rozmowie z Marceliną Rutkowską-Konikiewicz podczas przerwy.
Podczas zawodów nie brakowało emocji i niebezpiecznych sytuacji. W biegu 7 groźny upadek zaliczył Fredrik Lindgren, któremu delikatnie podniosło przednie koło. Szwed stracił panowanie nad maszyną i zahaczył o tył motocykla Kvecha. Na szczęście zawodnik wstał o własnych siłach i mógł kontynuować zawody, choć w jego kasku ułamał się daszek.
Dominik Kubera, drugi z Polaków startujących w Grand Prix, zakończył zawody w półfinale, gdzie zajął ostatnie miejsce i nie awansował do finału. Kubera miał również kontrowersyjną sytuację w biegu 18, gdy został ostro potraktowany przez Lindgrena na prostej przeciwległej.
Po ośmiu rundach cyklu Grand Prix w klasyfikacji generalnej prowadzi nadal Bartosz Zmarzlik, ale jego przewaga nad Kurtzem stopniała. Australijczyk konsekwentnie pokazuje, że jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z polskim mistrzem. Z kolei na trzecim miejscu plasuje się Fredrik Lindgren.
Dla kibiców gospodarzy powody do radości dał Andrzej Lebiediew, który wywalczył trzecie miejsce w finale i pokazał, że na własnym terenie potrafi rywalizować z najlepszymi. W przeciwieństwie do poprzednich lat, gdy Zmarzlik triumfował w Rydze (2023-2024), tym razem łotewski tor okazał się szczęśliwy dla Australijczyka.
