Novak Djoković sensacyjnie pożegnał się z Roland Garros po dramatycznym meczu z Joao Fonseką. Choć Serb prowadził już 2:0 w setach, brazylijski nastolatek zdołał odwrócić losy spotkania i wygrać tę pięciosetową batalię. Mimo bolesnej porażki, 24-krotny mistrz wielkoszlemowy zachował klasę i zwrócił się do swojego pogromcy w mediach społecznościowych.
Na platformie X serbska ikona tenisa pogratulowała rywalowi, podkreślając, że była to epicka walka, a Fonseca w pełni zasłużył na to zwycięstwo. Djoković życzył nastolatkowi powodzenia w dalszej części turnieju oraz w nadchodzącej karierze. Swój wpis zakończył emocjonalnym wyznaniem skierowanym do Paryża, pisząc w języku francuskim, że miasto to ma jego serce. To dopiero drugi raz w historii występów Serba w stolicy Francji, kiedy przegrał mecz, prowadząc dwoma setami.
Powtórka czarnego scenariusza sprzed lat
Ostatni raz taka sytuacja przydarzyła się Djokoviciowi w 2010 roku, kiedy w ćwierćfinale Roland Garros uległ Jurgenowi Melzerowi. Wtedy również wypuścił bezpieczną przewagę, co sam określił mianem wielkiego błędu wynikającego z niewymuszonych pomyłek. Teraz historia zatoczyła koło, a młody Fonseca wykorzystał moment zawahania mistrza, by zapisać się na kartach historii ery Open. Serb musi teraz szukać szansy na 25. tytuł wielkoszlemowy na trawiastych kortach Wimbledonu.
Boris Becker, analizując sytuację dla TNT Sports, uważa, że to właśnie Londyn jest teraz głównym celem Serba. Legendarny tenisista twierdzi, że po występach w Paryżu Djoković ma wszelkie szanse, aby sięgnąć po tytuł na trawie. Sam zawodnik podkreśla, że w turniejach wielkoszlemowych trzeba grać do samego końca, bo takie powroty rywali są częścią tego sportu. Teraz kibice czekają na jego powrót do rywalizacji podczas nadchodzącego Wimbledonu.
