McLaren wyrasta na jednego z najciekawszych graczy w stawce, stosując zupełnie inne podejście do konstrukcji bolidu niż Mercedes. Mimo korzystania z tej samej jednostki napędowej, oba zespoły dzieli przepaść w sposobie oddawania mocy. Jak donoszą analizy techniczne, kluczowym czynnikiem decydującym o wynikach stała się skrzynia biegów.
Zespół z Woking samodzielnie projektuje i produkuje własne skrzynie biegów, w tym wszystkie komponenty wewnętrzne. Andrea Stella, szef McLarena, przyznaje, że postawili na krótsze przełożenia w modelu MCL40. Taka decyzja zapewnia im przewagę podczas startów i w fazie przyspieszania, gdy samochód polega głównie na silniku spalinowym. Dane z pierwszych pięciu wyścigów sezonu potwierdzają, że McLaren regularnie notuje lepsze odejścia spod świateł niż fabryczny zespół Mercedesa.
Walka o każdy kilometr na prostych
Różnica w podejściu staje się bolesna na długich prostych, co pokazały weekendy w Miami i Kanadzie. Krótsza „ósemka” McLarena sprawia, że bolid traci ponad 10 km/h prędkości maksymalnej względem Mercedesa w końcowych sekcjach szybkich odcinków. Mercedes i Red Bull wybrały dłuższe niższe biegi, co pozwala im utrzymywać wyższe obroty w wolnych zakrętach i efektywniej odzyskiwać energię do baterii. To sprawia, że Mercedes jest bardziej wszechstronny na różnych typach torów.
Mimo że przepisy pozwalają na jednorazową zmianę przełożeń w trakcie sezonu, McLaren nie planuje korekt. Andrea Stella uważa, że zyski w sekcjach przyspieszania przeważają nad stratami na najdłuższych prostych. Zespół akceptuje fakt, że na torach wymagających wysokiej prędkości maksymalnej Mercedes ma przewagę, ale ich własna filozofia lepiej pasuje do charakterystyki MCL40 w ciasnych sekcjach toru.
