Oscar Piastri zakończył Grand Prix Austrii na czwartej pozycji, ale radość w garażu McLarena została zmącona przez oficjalny komunikat FIA. Australijczyk oraz przedstawiciel jego zespołu zostali wezwani do sędziów na godzinę 17:10 czasu lokalnego. Sprawa dotyczy incydentu, do którego miało dojść jeszcze przed startem wyścigu.
Zarzuty są poważne i dotyczą złamania artykułu 12.2.1.i Międzynarodowego Kodeksu Sportowego oraz niezastosowania się do instrukcji dyrektora wyścigu. Sędziowie badają sprawę „nieuzasadnionej wolnej jazdy” podczas okrążeń zapoznawczych, gdy kierowcy wyjeżdżają z boksów na pola startowe. FIA w oficjalnym oświadczeniu podkreśliła: „Domniemane naruszenie przepisów i brak zgodności z notatkami dyrektora wyścigu”. Na ten moment nie ujawniono, jak bardzo Piastri przekroczył limity prędkości.
Kara finansowa zamiast straty punktów
Mimo wezwania na dywanik, wynik wyścigu wydaje się bezpieczny. Jeśli sędziowie uznają winę kierowcy, najbardziej prawdopodobną sankcją będzie grzywna lub reprymenda. Piastri przeciął linię mety za George’em Russellem, Maxem Verstappenem i Kimim Antonellim. Choć McLaren nie miał tempa, by walczyć o podium, czwarta lokata jest dla zespołu sukcesem, zwłaszcza że Australijczyk przebijał się z siódmego pola startowego i wyprzedził na torze m.in. Lando Norrisa oraz duet Ferrari.
Dzięki zdobytym punktom Piastri awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Ma obecnie 80 punktów, co daje mu jedno oczko przewagi nad Norrisem i Charlesem Leclercem. Jest to wynik imponujący, biorąc pod uwagę fakt, że kierowca McLarena nie wystartował w dwóch pierwszych wyścigach sezonu 2026. Teraz losy jego dorobku z Austrii leżą w rękach stewardów, którzy analizują dane telemetryczne z okrążeń przedstartowych.
