Sędziowie bez przymusowego „urlopu” po błędach. Ich szef wyjaśnia!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
25 lutego 2026 13:26
Sędziowie bez przymusowego „urlopu” po błędach. Ich szef wyjaśnia!
(fot. screenshot YouTube/Meczyki1)

Marcin Szulc na antenie „Meczyków przedstawił nową filozofię delegowania arbitrów, która odchodzi od dotychczasowej praktyki odsuwania ich od obsady po kontrowersyjnych decyzjach. Zamiast „przymusowych urlopów” Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN daje szansę na natychmiastową rehabilitację w kolejnych seriach spotkań.

Nowe podejście Kolegium Sędziów opiera się na założeniu, że arbiter powinien mieć prawo do pomyłki podobnie jak zawodnik na boisku. Marcin Szulc wprost porównuje swoją rolę do pracy trenera, który nie rezygnuje z napastnika tylko dlatego, że ten w kilku meczach nie zdobył bramki. Przewodniczący podkreśla, że automatyczne skreślanie arbitrów po incydentach, takich jak czerwona kartka dla Pankova w starciu GKS-u Katowice z Legią Warszawa, uniemożliwiłoby sprawne zarządzanie organizacją.

„Sędziowie są »dziewiętnastą drużyną Ekstraklasy« i chcemy być tak traktowani” – zaznacza Marcin Szulc.

Szef arbitrów ujawnił również, że proces analizy pracy zaczyna się niemal natychmiast:

„Jestem z nimi w kontakcie niemal minutę po meczu, rozmawiamy już w szatni”. 

Według Szulca kluczowe jest wsparcie mentalne, co w przypadku Patryka Gryckiewicza – po bardzo kontrowersyjnym karnym dla Widzewa z Wisłą Płock – zaowocowało bezbłędną pracą na systemie VAR w kolejnym kluczowym spotkaniu.

Szulc argumentuje, że często sędziemu brakuje zaledwie dwóch metrów lepszego ustawienia, by właściwie ocenić sytuację. Jednocześnie kładzie nacisk na wykorzystanie technologii, co ma zdjąć z arbitrów presję nieomylności przy pierwszym gwizdku.

„Jeśli nie widzisz wyraźnie, nie strzelaj, masz VAR, który ci pomoże” – to kluczowa instrukcja, jaką otrzymują obecnie sędziowie.

Przewodniczący przyznaje, że błędy wpływające na notę sędziowską są nieuniknione, a praca pod presją monitora bywa stresująca, czego przykładem była niefortunna stopklatka w meczu w Płocku.

Szulc wyznacza jednak „czerwoną linię”: system ochronny przestanie działać w przypadku błędów rażących, takich jak nieuznanie bramki zdobytej ręką, którą „widzi cała Polska”. W takich sytuacjach zapowiadane są stanowcze działania i wstrzymanie delegacji dla winnych zaniedbań.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!