Decyzja arbitra Patryka Gryckiewicza o podyktowaniu rzutu karnego dla Widzewa Łódź w starciu Wisłą Płock nie schodzi z afisza. Rafał Rostkowski określił ją mianem błędu kompromitującej i niemożliwej do usprawiedliwienia. Zdaniem eksperta sędziowskiego, sytuacja ta stanowi fatalny sygnał dla całego środowiska i wymaga stanowczej reakcji w postaci odsunięcia arbitra od prowadzenia spotkań.
Do kontrowersyjnego zdarzenia doszło po dośrodkowaniu Osmana Bukariego i zgraniu piłki głową przez Sebastiana Bergiera. Futbolówka trafiła wówczas w rękę obrońcy Wisły Płock, Marcusa Haglinda-Sangre. Choć sędzia Patryk Gryckiewicz po analizie VAR uznał, że defensor wykonał ruch ręką w stronę piłki, Rafał Rostkowski kategorycznie odrzuca tę argumentację, wskazując na dynamikę ruchu zawodnika.
„Nie można piłkarza karać za to, że ma rękę. To nie jest liga, przepraszam, dla kadłubków. To jest po prostu piłka nożna. Piłkarze poruszają się zgodnie z koordynacją ruchową, z dynamiką ruchu, no i nie można ich za to karać, że czasami próbują złapać równowagę” – komentował Rostkowski na antenie Kanału Sportowego.
Ekspert podkreślił, że piłkarz Wisły został „nabity” z bardzo małej odległości, przez co nie miał czasu na jakąkolwiek reakcję czy zmianę położenia kończyny. Według Rostkowskiego, naturalne poruszanie rękami podczas interwencji i opadania na ziemię zamyka temat przewinienia, niezależnie od tego, czy ręka była odchylona, czy też zablokowała piłkę zmierzającą do przeciwnika.
Skandal w Płocku wpisuje się w szerszy obraz fatalnej formy polskich arbitrów, określonej przez ekspertów mianem „przeogromnego czarnego weekendu”. Adam Liczmański na antenie Canal+ wskazał aż sześć rażących błędów w jednej kolejce, które bezpośrednio wpłynęły na wyniki spotkań.
Dla Rostowskiego, szczególnie bulwersujący jest fakt, że sytuacja z Płocka była niemal identyczna z tą, którą polscy sędziowie studiowali podczas zgrupowania w Turcji jako przykład zagrania, którego absolutnie nie wolno karać rzutem karnym.
Ekspert domaga się surowych konsekwencji dla arbitra prowadzącego ostatni mecz z udziałem Widzewa. Według niego, brak odsunięcia sędziego od prowadzenia meczów po tak ewidentnej pomyłce będzie fatalnym sygnałem dla całego środowiska oraz zadziała demotywująco na innych sędziów.
„Nie można tolerować takich decyzji, bo to jest fatalny sygnał, po prostu!” – podsumował Rostkowski.
