Jan Urban zdecydowanie odpiera zarzuty o stosowanie samobójczej taktyki, tłumacząc, że rezygnacja z klasycznego defensywnego pomocnika na rzecz duetu Zieliński–Szymański była wynikiem chłodnej kalkulacji, a nie przypadku. Selekcjoner przekonuje, że postawienie na kreatywność w starciu ze Szwecją było jedyną drogą do przejęcia kontroli nad boiskowymi wydarzeniami.
W porównaniu do zwycięskiego starcia z Albanią, polski selekcjoner zdecydował się na wprowadzenie trzech istotnych korekt w wyjściowym zestawieniu. Do składu powrócił Zalewski, który zastąpił Skórasia, natomiast w linii obrony Wiśniewski zajął miejsce Kędziory.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak modyfikacja w centralnej strefie boiska. Polska wybiegła na murawę w składzie: Grabara – Wiśniewski, Bednarek, Kiwior – Cash, Zieliński, Szymański, Zalewski – Świderski, Kamiński – Lewandowski. Rezygnacja z typowego „czyściciela” na rzecz pary Zieliński–Szymański była ruchem, którego wcześniej w tej konfiguracji nie stosowano.
Jan Urban, pytany o tę odważną zmianę, podkreślał, że kluczem była chęć narzucenia własnego stylu gry rywalom, którzy fazę grupową eliminacji zakończyli bez ani jednej wygranej.
„Chcieliśmy mieć kontrolę nad piłką. To są zawodnicy, którzy z piłką czują się znakomicie, wiedzą jak zmieniać tempo gry” – argumentował selekcjoner.
Zdaniem trenera, postawa drużyny po bramce wyrównującej na 1:1 potwierdziła słuszność założeń:
„Pokazaliśmy mentalnie, że przyjechaliśmy tu walczyć o awans. Po wyrównaniu na 1:1 czułem, że jesteśmy silniejsi, że u nich pojawia się niepewność”.
Urban odpiera jednak zarzuty o impulsywność w podejmowaniu decyzji, wskazując na twarde dane zebrane przez sztab.
„Nawet teraz zrobilibyśmy tak samo. To nie były pochopne decyzje. Spędziliśmy godziny w naszym «bunkrze», analizując opcje” – zdradził szkoleniowiec.
Kluczowym argumentem za postawieniem na Sebastiana Szymańskiego była jego postawa w poprzednim spotkaniu. Zawodnik ten nie tylko wpisał się na listę strzelców przeciwko Albanii, ale też wykazał się nieoczywistymi atutami w fazie defensywnej.
„Nie miałem wątpliwości co do Szymańskiego i Zielińskiego – to bardzo dobrzy piłkarze, potrafią wyjść spod pressingu. Seba pokazał już z Albanią, że potrafi też odebrać piłkę” – wyjaśnił Urban.
Selekcjoner zaznaczył, że przy wyborze wyjściowej jedenastki kluczowe znaczenie miały dwa czynniki: ogromna waga spotkania oraz doświadczenie poszczególnych zawodników na arenie międzynarodowej.

