Już jutro 22 czerwca 2025 roku o godzinie 15:00 rozpocznie się zarząd Polskiego Związku Narciarskiego, na którym mamym poznać skład trzech skoczków, którzy pojadą na Igrzyska Olimpijskie do Włoszech.
Pięciu kandydatów, a tylko trzy miejsca
Na dzień dzisiejszy wiadomo, że we Włoszech w lutym o medale olimpijskie będzie walczył nasz najlepszy polski skoczek w obecnym sezonie PŚ 19-letni - Kacper Tomasiak, dla którego ten sezon debiutancki na najwyższym szczeblu, jest jak na razie wyśmienity, patrząc na jego dotychczasowy bilans punktowy: 342 punktów i 12. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do tego aż cztery razy znalazł się w czołowej TOP 10 konkursów indywidualnych PŚ. Wiadomo, że zdobycie medalu olimpijskiego byłaby dla tego młodego skoczka czymś niezwykłym, ale także niespodziewanym, jednakże patrząc na to, jak w tym sezonie spisuje się zawodnik LKS Klimczok Bystra nie jest wykluczone, że chociażby na skoczni normalnej Tomasiak będzie chciał powalczyć o jak najwyższe cele, a nawet o zdobycie medalu.
Drugim faworytem, aby pojechać do Włoch jest wydaje się trzykrotny mistrz olimpijski - Kamil Stoch, dla którego byłby to ostatnie igrzyska olimpijskie w karierze zawodowej skoczka narciarskiego. Sam trener kadry narodowej reprezentacji Polski - Maciej Maciusiak postanowił oszczędzać naszego najbardziej utytułowanego polskiego skoczka narciarskiego i niezdecydował się zabrać go do Japonii na skocznię Okurayama w Sapporo, na której może pochwalić się rekordem skoczni z stycznia 2019 roku, gdzie wtedy w drugiej serii konkursowej poleciał na odleglość 148,5 m. Przed wyjazdem do Włoch skoczkowie zawitają jeszcze do niemieckiego Willingen, gdzie też Stocha nie zobaczymy. Zanim jednak rozpocznie się medalowa rywalizacja na skoczniach olimpijskich w Valdi di Fiemme w ten weekend rozegra się batalia w ramach Mistrzostw Świata w lotach olimpijskich na skoczni mamuciej w Oberstdorfie, na której Kamil Stoch się pojawi. Gdyby popatrzyć chociażby na jego ostatni konkurs w Zakopanem, gdzie nie udało mu się wejść do serii finałowej, to wydaje się, że 38-latek nie powinien być faworytem do medali.
Jednakże trzeba zapamiętać 2022 rok, gdzie na igrzyskach olimpijskich w Pekinie sam Stoch jechał świeżo po wyleczeniu kontuzji skręcenia stawu skokowego w lewej kostce, którego doznal podczas gry w siatkonogę na rozruchu przed zawodami PŚ w Zakopanem, który spowodował przerwę od startów chociażby w niemieckim Titisee-Neustadt. Wcześniej za nim był kompletnie nieudany Turniej Czterech Skoczni, gdzie po dwukrotnym nieawansowaniu do serii fnałowej w niemieckiej częsci turniejowej w Oberstdorfie i Ga-Pa sztab zdecydował się o jego odesłaniu do Polski na spokojny trening. Ostatecznie tydzień przed igrzyskami olimpijski w Pekinie Stoch wrócił do rywalizacji w Willingen, gdzie jednak tam zajął dopiero 21 i 34. miejsce w konkursach indywidualnych. W Chinach natomiast doświadczony skoczek narciarski mógł dokonać cudu, ponieważ na skoczni normalnej zajął 6. miejsce, a na skoczni dużej do zdobycia brązowego medalu Stochowi zabraklo tylko 4,1 punkta. Więc Kamil Stoch jeżeli pojedzie do Włoszech może wszystkich nas zaskoczyć. Gdyby mu to się udało i udało mu się zdobyć czwarty medal olimpijski indywidualnie, to byloby fantastyczną puentą jego znakomitej kariery sportowej, która była w trakcie jej drogi otoczona wieloma sukcesami.
Kto może trzecim polskim skoczkiem narciarskim, który pojedzie do Włoch? I tutaj mamy problem, bo wydaje się, że w tym gronie o bilet na Igrzyska olimpiskie jest chociażby najlepszy w rankingu olimpijskich - Paweł Wąsek, który w tym sezonie jest cieniem samego siebie z poprzedniej kampanii, gdzie chociażby mial szansę stanąć na podium PŚ w fińskim Lahti, a po odejściu Thomasa Thurnbichlera do Niemiec sam Wąsek, który współpracuje teraz z Maciejem Maciusiakiem ma ogromne problemy, aby zakwalifkować się do serii finalowej konkursów indywidualnych PŚ. Oczywiście zdarzyło mu się w tym sezonie takie dobre momenty, jak niedzielne zawody w Engelbergu, gdzie zakończył zmagania na 13. miejscu, czy nawet pierwszy skok w niedzielnym konkursie indywidualnym w Zakopanem, który ostatecznie dał mu skok po pierwszej części zmagań w TOP 10.
Kolejnym kandydatem jest brązowy medalista olimpijski ze skoczni normalnej w Pekinie -Dawid Kubacki, który jednak tak jak Wąsek w tym sezonie ma problemy z kwalifikowaniem się do serii finalowej, chociaż ostatnio wydaje się, że jego forma sportowa jest trochę lepsza, ponieważ w Sapporo dwa razy zapunktował. Ba nawet 15. miejsce w niedzielnym konkursie było jego najlepszym wynikiem sportowym w tym sezonie PŚ. Niestety najbardziej zagorzali kibice skoków narciarskich, którzy regularnie oglądają zawody PŚ mają krytyczne zdanie o samym Kubackim, który skoki konkursowe kończy zazwyczaj albo przed punktem konstrukcyjnym, lub nieznacznie za nim. Gdyby jednak trener polskiej kadry narodowej - Maciej Maciusiak zdecydował się zabraćKubackiego, który w Valdi di Fiemme broniłby brązowego medalu z Pekinu, to medal olimpijski w naszych oczekiwaniach byłoby ogromną niespodzianką.
Ostatnim polskim skoczkiem narciarskim, który może marzyć o to, że będzie reprezentował Polskę na Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech jest Maciej Kot, który ma za sobą udany Turniej Czterech Skoczni w porówaniu z poprzednimi sezonami, nad którym go nie było, a także udane konkursy na polskich skoczniach w Wiśle i Zakopanem, gdzie znajdował się w niedzielnych zawodach indywidualnych w TOP 20. Oczywiście na skoczni Okurayama w Sapporo wskutek choroby żołądkowej Kot był osłabiony i gorzej zaprezentował się wynikowo od Kubackiego, jednakże gdyby podsumować poczyniania Wąska, Kubackiego i Kota to na liście numerem jeden byłby zdecydowanie ten ostatni z tego grona.
O tym kto ostatecznie pojedzie do Włoch z polskich skoczków dowiemy się w jutrzejsze popołudnie po zebraniu PZN. Na pewno w mediach społecznościach będzie żywiołowa dyskusja na temat kogo zabrał finalnie trenerMaciusiak, a kto ostatecznie Igrzyska Olimpijskie we Włoszech obejrzy w telewizji.
