Sytuacja na szczycie kobiecego tenisa staje się niezwykle napięta przed ostatnim turniejem wielkoszlemowym w sezonie. Aryna Sabalenka, która przewodzi stawce nieprzerwanie od października 2024 roku, musi odpierać ataki aż trzech groźnych rywalek. Po sukcesach w Cincinnati do wyścigu o fotel liderki oficjalnie dołączyły Coco Gauff oraz Jessica Pegula.
Białorusinka rozpoczęła właśnie swój 96. z rzędu tydzień na szczycie zestawienia, co daje jej łącznie 104 tygodnie panowania i dziesiąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Choć ma zagwarantowane prowadzenie do 7 września, utrzymanie tej pozycji po US Open będzie karkołomnym zadaniem. Sabalenka broni w Nowym Jorku aż 2000 punktów za ubiegłoroczny tytuł, co stawia ją w najtrudniejszym położeniu spośród wszystkich pretendentek. Jeśli nie powtórzy sukcesu, jej strata w rankingu będzie drastyczna.
Największą faworytką do przejęcia pałeczki jest obecnie Elena Rybakina. Ma swój los we własnych rękach – awans do półfinału US Open zapewni jej pierwsze miejsce w rankingu bez względu na wyniki pozostałych zawodniczek. Rybakina startuje do turnieju z wirtualnego pułapu 7966 punktów, podczas gdy Sabalenka, po odjęciu punktów za zeszłoroczny triumf, zacznie zmagania z dorobkiem zaledwie 6575 oczek. Nawet w przypadku porażek wszystkich kandydatek w pierwszej rundzie, to właśnie Rybakina zostanie nową numerem jeden.
Amerykańskie tenisistki wykorzystały turniej w Cincinnati, by realnie zagrozić liderkom. Coco Gauff, dzięki zwycięstwu w finale nad Jessicą Pegulą, dopisała do swojego konta 785 punktów, co wywindowało ją na czwartą lokatę w rankingu. Pegula, mimo porażki w finale, również poprawiła swoją sytuację i zajmuje obecnie trzecie miejsce. Obie zawodniczki mają matematyczne szanse na tron, jednak ich scenariusz wymaga nie tylko końcowego triumfu w US Open, ale także szybkiego potknięcia Eleny Rybakiny przed fazą półfinałową.
