Andriej Rublow w rozmowie z dziennikiem Marca stanowczo sprzeciwił się opinii, że Carlos Alcaraz jest zawodnikiem nie do pokonania. Rosjanin uważa, że wiara we własne zwycięstwo to fundament sportowej rywalizacji.
Hiszpan notuje obecnie perfekcyjny bilans 12-0 w 2026 roku, co potwierdził triumfami w Australian Open oraz turnieju w Dosze. Dzięki tym sukcesom 22-latek umocnił się na pozycji lidera rankingu ATP z dorobkiem 13 550 punktów. Jest to czwarty najwyższy wynik punktowy w historii męskiego tenisa. Rublow, który przegrał z Alcarazem w półfinale w Katarze 6-7, 4-6, podkreśla jednak, że szacunek do rywala nie może oznaczać strachu przed jego rzekomą niezniszczalnością na korcie.
Rosyjski tenisista twierdzi, że jeśli zawodnik nie wierzy w wygraną, lepiej, żeby w ogóle nie wychodził do gry. Rublow zajmuje obecnie 18. miejsce w rankingu, ale w przeszłości był już piątą rakietą świata. Mimo że jego bilans bezpośrednich starć z Hiszpanem wynosi 1-5, ostatni mecz w Dosze dał mu nowe powody do optymizmu. Andriej zauważył, że po raz pierwszy był w stanie nawiązać równorzędną walkę z Alcarazem w długich wymianach z linii końcowej boiska.
Wcześniejsze konfrontacje z liderem rankingu zmuszały Rublowa do ryzykownej gry i szukania szybkich kończących uderzeń. W Katarze sytuacja uległa zmianie, ponieważ Rosjanin wytrzymywał tempo, siłę oraz intensywność narzuconą przez przeciwnika. Rublow przyznał, że wcześniej wygrywał sety z Alcarazem głównie dzięki słabszej dyspozycji Hiszpana lub swoim nadzwyczajnym zagraniom. Teraz czuje, że jest na właściwej drodze, a o końcowym wyniku decydują jedynie detale, które Alcaraz wciąż wykonuje na wyższym poziomie.
