Szybka rezygnacja Łukasza Piszczka z funkcji pierwszego trenera GKS-u Tychy wywołała falę krytyki oraz postawiła pod znakiem zapytania jego przyszłość w zawodzie szkoleniowca.
Przygoda Łukasza Piszczka z ławką trenerską w Tychach zakończyła się znacznie szybciej, niż przewidywali eksperci upatrujący w nim nadzieję polskiej myśli szkoleniowej.
Były reprezentant Polski wytrwał na stanowisku zaledwie przez osiem spotkań, co w wymagającym środowisku ligowym zostało odebrane jako kompletna klapa. Statystyki potwierdzają brutalną rzeczywistość tego etapu jego kariery – Piszczek opuszcza klub z rażąco niską średnią wynoszącą zaledwie 0,25 punktu na mecz.
Tak słaba dyspozycja zespołu pod jego wodzą oraz decyzja o porzuceniu projektu budzą poważne wątpliwości, czy w najbliższym czasie jakikolwiek klub z poziomu co najmniej pierwszej ligi zdecyduje się powierzyć mu stery drużyny.
Postawa debiutującego w roli głównego trenera Piszczka spotkała się z dość jednoznaczną oceną środowiska dziennikarskiego. Szczególnie mocno wybrzmiał głos Aleksandra Roja z TVP Sport, który w rozmowie z „Kanałem Sportowy” nie krył irytacji sposobem, w jaki były piłkarz zakończył współpracę z klubem, który zdecydował się dać mu szansę.
Dziennikarz podkreślił, że rezygnacja na tak wczesnym etapie jest marnotrawstwem szansy na zebranie niezbędnego doświadczenia.
„Jestem rozczarowany i zniesmaczony, że Łukasz Piszczek zrezygnował z tego projektu. On dopiero zaczyna pracę. Zebrał już ogromne doświadczenie, a byłoby jeszcze większe, gdyby kontynuował pracę” – ocenił surowo Roj.
Według relacji dziennikarza, Tyszanie mogli stanowić stabilny fundament dla trenera nawet w obliczu ewentualnej degradacji, gdyż „w Tychach to tak szybko się nie rozsypie”, a praca w niższej lidze mogłaby odbywać się z perspektywą ponownego awansu, co sam szkoleniowiec mógłby wpisać w CV jako sukces, który zmazałby wcześniejszą plamę niepowodzenia.
Pewne jest to, że Łukasz Piszczek to nazwisko, które z pewnością będzie przyciągać polską publikę. Zainteresowany z pewnością jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, jeśli chodzi o pracę w roli trenera. Wydaje się jednak, że w najbliższym czasie będzie chciał odpocząć od szumu wokół siebie i skupić się na projektach z niższych szczebli rozgrywkowych, które rozpoczął już wcześniej.
