Rosjanin nie wytrzymał po klęsce w Paryżu. Wskazał na Sinnera i wyjawił bolesną prawdę

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
27 maja 2026 05:04
Rosjanin nie wytrzymał po klęsce w Paryżu. Wskazał na Sinnera i wyjawił bolesną prawdę
Źródło: tennis365.com

Daniil Medvedev sensacyjnie pożegnał się z Roland Garros już po pierwszym meczu. Rosjanin uległ kwalifikantowi Adamowi Waltonowi w pięciu setach, co oznacza jego siódmą porażkę w pierwszej rundzie paryskiego szlema na dziesięć ostatnich startów. Jak donoszą media, podczas spotkania zawodnik kłócił się z żoną, prezentując jedną ze swoich najsłabszych dyspozycji pod wodzą nowych trenerów, Thomasa Johanssona i Rohana Goetzke.

Po bolesnej porażce Medvedev otwarcie porównał swoje możliwości do liderów nowej ery tenisa. Przyznał, że jego gra zależy od czynników, nad którymi nie ma pełnej kontroli, w przeciwieństwie do Jannika Sinnera. Rosjanin zauważył, że gdy piłka nie nabiera odpowiedniej prędkości, on sam nie dysponuje taką siłą uderzenia jak Włoch. Sinner potrafi uderzać z maksymalną mocą w każdych warunkach, podczas gdy Medvedev czuje się w takich sytuacjach bezradny.

Konieczne zmiany w kalendarzu startów

Statystyki Rosjanina w turniejach wielkoszlemowych stają się niepokojące, ponieważ odpadł w pierwszej rundzie w czterech z ostatnich pięciu takich imprez. Zawodnik rozważa teraz radykalną zmianę w swoich przygotowaniach do sezonu na mączce. Zamiast tygodniowej przerwy po turnieju w Rzymie, planuje w przyszłym roku wystąpić w zawodach bezpośrednio poprzedzających Roland Garros, takich jak Genewa lub Hamburg, aby uniknąć kolejnej wpadki na starcie rywalizacji.

Porażka z Waltonem boli tym bardziej, że drabinka turniejowa otwierała przed Rosjaninem ogromną szansę na wysoki wynik. Medvedev nie musiałby mierzyć się z żadnym zawodnikiem z pierwszej dziesiątki rankingu aż do fazy ćwierćfinałowej. Najwyżej notowanym rywalem w jego sekcji był Flavio Cobolli. Zamiast walki o trofeum, tenisista musi jednak pogodzić się z faktem, że to Adam Walton zagra w drugiej rundzie przeciwko Zachary'emu Svajdzie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!