Rok po wielkim trzęsieniu ziemi w Red Bullu. Max Verstappen nigdy nie był tak wściekły

Jarosław ZającJarosław Zając
10 lipca 2026 00:09
Rok po wielkim trzęsieniu ziemi w Red Bullu. Max Verstappen nigdy nie był tak wściekły
Źródło: autosport.com

Dokładnie rok temu, 9 lipca 2025 roku, świat Formuły 1 wstrzymał oddech po sensacyjnym usunięciu Christiana Hornera. Po dwóch dekadach dominacji i politycznych gier, stery w Red Bullu przejął Laurent Mekies, a zespół musiał nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości bez swojego wieloletniego architekta sukcesów.

Mekies postawił na ewolucję zamiast rewolucji, skupiając się na inżynieryjnym podejściu do zarządzania ponad tysiącem pracowników. Francuz szybko zyskał uznanie w oczach lidera zespołu. „Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Laurent pracuje. Jest zmotywowany, ciągle zadaje właściwe pytania mi i całemu zespołowi” – przyznał Max Verstappen po pierwszych wspólnych wyścigach. Nowy szef od początku podkreślał, że dysponuje najlepszymi ludźmi na świecie, a jego rolą jest jedynie zapewnienie im odpowiednich narzędzi do pracy.

Polityczna porażka i ucieczka kluczowych inżynierów

Mimo spokoju w garażu, Red Bull mierzy się z ogromnymi problemami na polu dyplomatycznym i technicznym. Choć silnik V6 stworzony przez Red Bull Ford Powertrains okazał się najmocniejszy w stawce, FIA zamroziła jego rozwój, co wywołało frustrację w Milton Keynes. Brak politycznej ręki Hornera jest tu aż nadto widoczny. Dodatkowo zespół zmaga się z plagą odejść. Gianpiero Lambiase, wieloletni inżynier wyścigowy Verstappena, podpisał kontrakt z McLarenem, a Paul Monaghan ma przenieść się do Cadillaca.

Sytuację pogarszają powtarzające się awarie tylnego skrzydła oraz niepewność co do przyszłości samego Verstappena. Choć młody Isack Hadjar świetnie odnalazł się w drugim fotelu, to nastroje Holendra są dalekie od ideału. Czterokrotny mistrz świata jest coraz bardziej rozczarowany nowymi przepisami i brakiem stabilizacji wewnątrz ekipy. Mekies musi teraz udowodnić, że potrafi zbudować najszybszy bolid na sezon 2026, bo dla Verstappena liczy się tylko wygrywanie, a cierpliwość mistrza powoli się kończy.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!