Łzy w finale Wimbledonu nie były przypadkiem. Sabine Lisicki ujawnia bolesną prawdę po latach

Karol MisztaKarol Miszta
10 lipca 2026 00:26
Łzy w finale Wimbledonu nie były przypadkiem. Sabine Lisicki ujawnia bolesną prawdę po latach
Źródło: tennis365.com

Sabine Lisicki wraca na korty Wimbledonu i otwiera się na temat najbardziej emocjonalnego momentu w swojej karierze. Niemka, która w 2013 roku przegrała finał z Marion Bartoli, szczerze opowiedziała o kulisach tamtej porażki.

Niemiecka tenisistka, znana z rekordowo szybkiego serwisu o prędkości 131 mph, w drodze do finału w 2013 roku dokonała rzeczy niemal niemożliwej. Wyeliminowała ówczesną numer jeden na świecie Serenę Williams, a w dramatycznym półfinale pokonała Agnieszkę Radwańską wynikiem 9-7 w trzecim secie. To właśnie to mordercze starcie z Polką okazało się kluczowe dla losów tytułu. Lisicki przyznała, że jej organizm odmówił posłuszeństwa jeszcze przed decydującym meczem o trofeum, co doprowadziło ją do płaczu na oczach milionów widzów.

Pusty bak i łzy na korcie centralnym

36-letnia dziś zawodniczka, która niedawno została mamą, nie kryje, że finałowa porażka 1-6, 4-6 była wynikiem całkowitego wyczerpania fizycznego. „Szczerze mówiąc, miałam łzy w oczach w finale, ponieważ wiedziałam, że mój bak jest tak pusty, że po prostu nie mogłam zrobić nic więcej. I to jest ta smutna część” – wyznała Lisicki. Tenisistka zdradziła, że skurcze zaczęły ją łapać już w pierwszym gemie trzeciego seta meczu z Radwańską, co sprawiło, że na finał nie zostało jej już nic w zapasie.

Mimo bolesnych wspomnień z jednostronnego widowiska przeciwko Bartoli, Niemka podkreśla, że nie czuje żalu. „Miałam trudny czas, by być z siebie dumną, bo tak bardzo chciałam wygrać. Ale jednocześnie nie mam żadnych wyrzutów sumienia, bo wiem, że zostawiłam na korcie absolutnie wszystko” – dodała zawodniczka. Lisicki, która w swojej karierze wygrała cztery turnieje WTA, pojawia się w tym roku w Londynie, aby wystąpić w turnieju zaproszeniowym debla, co jest jej pierwszym kontaktem z wimbledońską trawą od 2019 roku.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!