Roger Federer wyrasta na jednego z głównych bohaterów tenisowego lata 2026 roku, choć od dawna nie rywalizuje już w cyklu ATP. Legendarny zawodnik, który w ostatnich miesiącach pojawiał się sporadycznie na kortach w Melbourne czy Londynie, tym razem wprawił w osłupienie bywalców lokalnego klubu we Włoszech. Jak donoszą naoczni świadkowie, Szwajcar zdecydował się na rozegranie meczu deblowego w Taorminie, wybierając przy tym partnera, którego obecność na korcie budzi równie duże emocje co sam powrót mistrza.
U boku 20-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych stanął Bernard Arnault, dyrektor generalny koncernu LVMH i jeden z najpotężniejszych ludzi w świecie luksusu. Wybór nawierzchni ziemnej w Taormina Tennis Club mógł wydawać się zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że mączka uchodziła za najsłabszą stronę Szwajcara. Sam Federer wielokrotnie jednak przypominał, że to właśnie na niej stawiał pierwsze kroki. „Jestem w zasadzie zawodnikiem grającym na mączce. Dorastałem na niej. Nawet w halach zimą grałem na korcie ziemnym” – wspominał w przeszłości tenisista.
Niezapomniany spektakl w sercu Sycylii
Obecność tak wielkiej gwiazdy wywołała ogromne poruszenie wśród lokalnych graczy, którzy z niedowierzaniem obserwowali poczynania Federera zaledwie kilka metrów od siebie. Antonio Gullotta, jeden z klubowiczów, podzielił się swoimi wrażeniami w mediach społecznościowych, nie kryjąc zachwytu nad tym, co zobaczył. „Oglądanie go grającego zaledwie kilka metrów dalej już jest niezwykłe. Zobaczenie go we własnym mieście czyni to jeszcze bardziej wyjątkowym” – napisał Gullotta na Instagramie, dziękując klubowi za zorganizowanie tak prestiżowego wydarzenia.
Włoski epizod to tylko wstęp do intensywnego okresu w życiu Szwajcara. Jeszcze w tym miesiącu Federer zostanie oficjalnie wprowadzony do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław. Tuż po tej uroczystości kibice zobaczą go ponownie na kortach US Open, gdzie weźmie udział w meczu pokazowym. Na nowojorskich arenach towarzyszyć mu będą inne legendy dyscypliny: John McEnroe, Andre Agassi oraz Andy Roddick, co zapowiada wielki powrót dawnych mistrzów przed amerykańską publicznością.
