Borussia Mönchengladbach notuje katastrofalny start sezonu, pozostając bez punktów po czterech kolejkach Bundesligi. Sobotnia porażka 3:4 z Mainz 05 na własnym stadionie przypieczętowała fatalną serię, która wcześniej kosztowała posadę Eugena Polanskiego. Tymczasowy szkoleniowiec Jan-Moritz Lichte, mimo przegranej, zdecydował się na odważne zmiany, które mogą dać do myślenia jego stałemu następcy.
Lichte całkowicie zignorował taktyczne wytyczne zarządu, który latem nakazał grę systemem z czwórką obrońców. Zamiast tego postawił na ustawienie z trójką stoperów: Kevinem Diksem, Janem Leszczyńskim i Ko Itakurą. Choć defensywa wciąż przeciekała, Borussia oddała aż 21 strzałów i wypracowała współczynnik xG na poziomie 3,36, co było wyraźnym sygnałem poprawy w ataku.
Powrót wykluczonego lidera i ofensywne przebudzenie
Największym zaskoczeniem była obecność w podstawowym składzie Floriana Neuhausa. 29-letni pomocnik, który pod wodzą Polanskiego był całkowicie odstawiony na boczny tor, potrzebował zaledwie 11 minut, by zdobyć bramkę na 1:0. Lichte wyciągnął go prosto z trybun, a zawodnik odwdzięczył się świetną grą, za co otrzymał owację od kibiców przy zmianie w 64. minucie.
„Zdecydowaliśmy, że Flo jest odpowiednim graczem do sytuacji, w której się znajdujemy, i systemu, którego chcieliśmy użyć. Zrealizował wiele z tego, czego od niego oczekiwaliśmy, i jestem z niego bardzo zadowolony” – przyznał po meczu Jan-Moritz Lichte. Trener podkreślił, że mimo straconych goli, wiele elementów jego planu zadziałało dokładnie tak, jak to sobie wyobrażał po analizie przeciwnika.
Według zagranicznych doniesień, misja Lichtego dobiega końca, a klub jest bliski ogłoszenia nazwiska nowego trenera. Dyrektor sportowy Rouven Schröder potwierdził, że poszukiwania następcy Polanskiego są na finiszu, wykluczając jednocześnie kandydatury Christiana Titza i Horsta Steffena. Nowy szkoleniowiec przejmie zespół zakotwiczony na dnie tabeli, ale bogatszy o taktyczne wnioski z szalonego meczu z Mainz.
