Max Verstappen ukończył Grand Prix Hiszpanii w Madrycie na drugim miejscu, przegrywając jedynie z Kimim Antonellim. Holender mógł powalczyć o zwycięstwo, gdyby nie polecenie zespołu Red Bull, który nakazał mu oddanie dwóch pozycji na czwartym okrążeniu wyścigu.
Sytuacja miała swój początek na starcie, kiedy Verstappen walczył o trzecią lokatę z Lewisem Hamiltonem. Kierowca Red Bulla ściął zakręt i powrócił na tor przed zawodnikiem Ferrari, a chwilę później wyprzedził także Antonellego. Hamilton natychmiast zgłosił incydent przez radio, domagając się zwrotu pozycji. Ponieważ Antonelli znajdował się w tym momencie między nimi, Verstappen musiał przepuścić obu rywali, aby naprawić błąd z pierwszego łuku.
Ryzykowna gra o uniknięcie kary
Decyzja inżyniera Gianpiero Lambiase wywołała furię w kokpicie bolidu Red Bulla. Verstappen nie zgadzał się z interpretacją zespołu, twierdząc, że Hamilton wypchnął go z toru. „Co wy, k***a, gadacie? Gdybym został na torze, byłbym poza wyścigiem” – grzmiał Holender przez radio, sugerując, że uniknięcie kolizji wymagało od niego wyjazdu poza białe linie. Ostatecznie jednak uległ poleceniu i na czwartym kółku spadł za plecy kierowców Mercedesa i Ferrari.
Szef zespołu, Laurent Mekies, przyznał w rozmowie z F1 TV, że analiza musiała być błyskawiczna. Red Bull nie czekał na instrukcje od dyrekcji wyścigu, obawiając się surowszych sankcji czasowych. „Woleliśmy przyjąć ten ból w tamtym momencie i walczyć później, co Max zrobił wyjątkowo dobrze, zamiast ryzykować pięć lub dziesięć sekund kary, co mogło kosztować znacznie więcej w przypadku wyjazdu samochodu bezpieczeństwa” – wyjaśnił Mekies, podkreślając, że drugie miejsce było tego dnia maksimum możliwości.
Niedzielny wyścig w Madrycie potwierdził wysoką formę debiutującego w tym sezonie Kimiego Antonellego. Jak wynika z kontekstu ostatnich tygodni, młody Włoch odniósł w Hiszpanii swoje ósme zwycięstwo w sezonie 2026, umacniając swoją pozycję w stawce po emocjonującym starcie, w którym sam musiał oddawać pozycję Lando Norrisowi. Dla Verstappena drugie miejsce to solidny wynik, choć kontrowersje wokół decyzji Red Bulla z pewnością będą jeszcze długo analizowane przez zespół i sędziów.
