Red Bull Racing niespodziewanie odcina się od roli faworyta przed sezonem 2026. Pierre Wache twierdzi, że analiza danych stawia Ferrari, Mercedesa oraz McLarena wyżej w obecnej hierarchii stawki.
Dyrektor techniczny ekipy z Milton Keynes otwarcie przyznaje, że jego zespół nie jest obecnie punktem odniesienia dla reszty stawki. Według Francuza rywale wyglądają znacznie silniej w obszarze trakcji przy niskich prędkościach, co było bolączką Red Bulla już w poprzednim roku. Wache zwraca uwagę na imponującą prędkość Ferrari i Mercedesa na prostych, szczególnie przy niskim poziomie paliwa. Choć zastrzega, że ocena formy przed kwalifikacjami w Melbourne jest trudna, to obecne analizy wskazują na stratę do czołowej trójki.
Max Verstappen podchodzi do wyników testów z dużym dystansem i sugeruje, że Mercedes stosuje ekstremalny sandbagging. Holender jest przekonany, że niemiecka ekipa nagle odblokuje ogromne pokłady mocy podczas pierwszego weekendu wyścigowego w Australii. Mistrz świata twierdzi, że doskonale zna ten scenariusz i nie daje się zwieść obecnym wynikom na tablicy czasów. Red Bull skupia się teraz na poprawie docisku i zarządzaniu trakcją, które przy obecnych regulacjach stanowią dla inżynierów największe wyzwanie techniczne.
Mimo pesymizmu w kwestii tempa, Wache chwali postępy nad nową jednostką napędową DM01 przygotowaną przez Red Bull-Ford Powertrains. Inżynier nazywa ogromnym osiągnięciem fakt, że start-up działający od trzech i pół roku stworzył silnik pozwalający na bezproblemowe pokonywanie kolejnych kilometrów. Choć rywale początkowo podziwiali systemy zarządzania energią w bolidzie z Milton Keynes, Wache uważa, że konkurencja zdążyła już nie tylko nadrobić te zaległości, ale w niektórych aspektach prezentuje się obecnie nawet lepiej od mistrzów.
